czwartek, 15 stycznia 2015

PRZEDPREMIEROWO: "Na szczycie" - K. N. Haner

Tytuł: Na szczycie

Autor: K. N. Haner
Wydawnictwo: Novae Res
Data wydania: luty 2015

Liczba stron: 794


Kilka dni temu, kiedy zaczynałam dopiero czytać "Na szczycie", trafiłam u Cyrysi na wywiad z autorką.


Pamiętam, że moją pierwszą myślą było wtedy: "Albo ta dziewczyna odniesie wielki sukces albo wielką porażkę, ponieważ jej brak pokory i pewność siebie są porażające".  
Dziś, kiedy powieść K. N. Haner mam już za sobą i kiedy udało mi się odrobinkę poznać autorkę także prywatnie, mam ochotę schować ze wstydu głowę w piach. Wszystko to dlatego, że zbyt pochopnie wyciągnęłam wnioski, a moje pierwsze wrażenie było strasznie błędne i niesprawiedliwe.



Rebeka Staton z powodu trudnej sytuacji materialnej zmuszona jest pracować jako striptizerka. Nie poprawia to zbytnio jej warunków życia, gdyż każdy ciężko zarobiony grosz wysyła swojej uzależnionej matce. Wraz z najlepszym przyjacielem Trey'em ledwo wiążą koniec z końcem, a w dodatku praca w klubie go-go zaczyna już dziewczynę męczyć.
Kiedy pewnego razu w klubie zjawia się nieziemsko przystojny Sedrick Mills - menadżer popularnego zespołu rockowego, proponując Reb współpracę z zespołem, mogłoby się wydawać, że to przepustka do lepszego życia. Dziewczyna jednak nie jest pewna czy wyjazd w trasę z bandą napalonych chłopaków jest dobrym pomysłem i czy nie przyniesie to tylko większych kłopotów. 



Moja podróż przez tę powieść podzielona była na trzy etapy. Pierwszym z nich był moment, kiedy wydawnictwo zaproponowało mi przeczytanie tej książki i już po samym opisie i okładce wiedziałam, że to coś dla mnie. W dniu, w którym otrzymałam egzemplarz, cieszyłam się jak mała dziewczynka i z wielką niecierpliwością czekałam, by zacząć tę książkę czytać. 
Kolejny etap nastąpił po przeczytaniu kilkudziesięciu stron. Wtedy bowiem obudził się we mnie mój sceptycyzm, bo przecież książka tak podobna do innych, bo zbyt perwersyjna, bo trójkąty miłosne to nie coś, za czym przepadam. Aż nagle... BUM! Przeszłam w całkowitą fascynację prezentowaną historią. Zostałam wprost oczarowana, poświęcałam na lekturę każdą wolną chwilę, a jeśli akurat takiej nie miałam, robiłam wszystko, by na siłę ją znaleźć. Zanim się obejrzałam dotarłam do końcówki, usiadłam i pomyślałam: "Kurcze, to była naprawdę interesująca książka".



K. N. Haner stworzyła coś, co może wywołać naprawdę wielki szum na polskim rynku wydawniczym. Jak wiecie lista przeczytanych przeze mnie erotyków jest długa, ale przyznam wam, że książki takiej jak ta nie miałam jeszcze okazji czytać. "Na szczycie" jest bowiem powieścią, w której seksualne igraszki bohaterów nie są tylko tłem dla historii lecz stanowią jej główny element. W dodatku odwaga i bezpruderyjność autorki sprawiają, że miłosne uniesienia nie są tylko namiętne i pełne pasji, ale również perwersyjne do granic możliwości. Nie będę wciskać nikomu kitu, że powinien przeczytać tę powieść nawet, jeśli nienawidzi literatury z tego gatunku. Nie mogę tego zrobić, gdyż wiem, że dla osoby, która nie sięga po takie książki na co dzień będzie ona po prostu zbyt ostra.



"Na szczycie" opowiada losy kilku bohaterów, z których każdy jest inny, pragnie od życia czegoś innego. Rebeka jest chodzącą sprzecznością. W jednej chwili potrafi być cnotliwa jak mało kto, by za chwilę najchętniej rzucić się z rękoma na pierwszego lepszego faceta. Jest odważna i przebojowa, by za moment stać się bezradną i bezbronną sierotką. Z początku wydawało mi się, że brakuje w jej postawie i zachowaniu spójności, ale po pewnym czasie wady te zaczęłam postrzegać jako oczywistość ich charakteru i polubiłam ją właśnie taką. 
Jeśli chodzi o Sedricka i chłopaków z zespołu, muszę od razu zaznaczyć, że ciężko jest się do czegoś doczepić. Pokochałam ich razem i każdego z osobna. Haner wykazała się w tym przypadku dużą pomysłowością, wyobraźnią i brawurą, ponieważ wykreowanie sześciu zupełnie innych męskich charakterów wymaga wiele wysiłku, a jej udało się stworzyć absolutny miszmasz osobowościowy.



Powieść tę wiele osób uzna za niesmaczną, niewartościową i wulgarną. Mam jednak przeczucie, że powodem nie będzie wcale treść tej książki, odważne sceny intymne oraz otwartość i szczegółowość w opisach seksu. Wydaje mi się, że większość (ewentualnych) hejterów będzie brała się po prostu z poczucia wstydu i zahukania, jeśli chodzi o temat seksu. Kobiety nauczone przykrym doświadczeniem i wszędobylskim negatywnym nastawieniem do fanek erotyków, będą z pogardą patrzeć na zwolenników tej powieści, by wieczorem w domowym zaciszu, w tajemnicy przed mężem i światem, móc wejść z latarką pod koc i zaczytywać się w tej książce bez strachu przed krytyką. To smutne, że tak wielu ludzi za zbyt obcesowe uważa wymawianie głośno i publicznie słowa "seks". Dlatego właśnie dla mnie ta powieść nie jest "porno w wersji papierowej". Ja dostrzegłam w niej pewnego rodzaju manifest mający na celu przełamanie tematu tabu. I za to wielkie brawa dla autorki.



Muszę się jednak odnieść do jednej rzeczy, by uzasadnić moją ocenę. Językowo było prosto, ale i na tyle w porządku, by się tego nie czepiać. K. N. Haner posługuje się nieskomplikowanym słownictwem, pojawia się dużo dialogów i to oceniam na plus. Miałam jednak problem z narracją, szczególnie na początku, ponieważ bardzo często zdarzały się przejścia z czasu teraźniejszego do przeszłego. Moja polonistka ze szkoły średniej zawsze powtarzała mi, że jeśli zaczyna się opowiadać o czymś jakby działo się w danej chwili, NIE WOLNO w kolejnym zdaniu przejść do czasowników w czasie przeszłym. Jestem na tym punkcie przewrażliwiona i choć mi samej zdarza się jeszcze popełniać ten stylistyczny błąd uważam, że w przypadku wydanej książki nie powinno mieć to miejsca.

W NS mogłabym znaleźć jeszcze kilka niuansów, do których można się przyczepić. Nie do końca rozumiałam upodobania seksualne głównego bohatera i przez dużą część książki strasznie mnie to drażniło. Nie mogę jednak mieć o to pretensji do autorki, ponieważ tak właśnie postanowiła wykreować tę postać.


Myśląc o "Na szczycie" jako o całości, będziecie pewnie mieli skojarzenia z Greyem, Crossem lub jeszcze innym bestsellerem z tej półki. Powiem wam jednak, że kiedy ja myślę o tej książce, oczami wyobraźni widzę brudny świat pełen zbrodni, chaosu i molestowanych dzieci. Widzę ludzi, którzy zatracają się swej zawiści, nienawiści i kłamstwie. Widzę również miłość, która niesie za sobą młodzieńczą radość, namiętność, ale także zazdrość i obłudę. Widzę po prostu świat, który nie został przedstawiony przez różowe okulary, ale taki, jakim naprawdę jest. Zarówno z perwersją, jak i zwykłą czułością i niewinnym trzymaniem się za ręce. I w tej chwili moim życzeniem jest to, byście i wy dostrzegli w "Na szczycie" coś więcej niż tylko kolejne "porno dla mamusiek", bo K. N. Haner wraz ze swoim debiutem zasługuje na to, by podbić serca czytelników.





Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuję wydawnictwu.



10 komentarzy:

  1. mam już na liście i bardzo chcę przeczytać ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie spodziewałam się takiej wysokiej oceny! Z pewnością rozważę zapoznanie się z nią. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Moje zdanie na temat tej książki już znasz, bardzo mi się podobała. A co ''upodobań'' głównego bohatera-znam takie przypadki i wiem, że niektóre osoby bardzo to kręci. Po prostu każdy z nas jest inny i ma inne ''potrzeby''. Jedni wolą sado maso, inni klasyczny seks, a jeszcze inni ... sama wiesz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie chciałabym mieć chyba partnera, którego kręciłoby takie coś. Choć w niektórych przypadkach z pewnością może to być korzystne dla obu stron :-P

      Usuń
  4. Jak dla mnie Grey również jest swego rodzaju manifestem przełamującym tabu. W końcu zaczęło się głośno mówić o seksie i erotyce, wiele osób odważyło się na urozmaicenie swojego pożycia z partnerem, a równie wiele zwyczajnie odważyło się na cokolwiek w tym temacie.
    Książkę chcę mega mocno przeczytać i gratuluję kochanej K.N. publikacji! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jestem coraz bardziej zaintrygowana tą książką. Już recenzja cyrysi mnie zaciekawiła.

    OdpowiedzUsuń
  6. Od pierwszej chwili kiedy napisałaś mi o tej książce mam wielką chęć na nią i na pewno przeczytam jak tylko będzie do kupienia. Przekonał mnie argument o męskich kreacjach :P

    OdpowiedzUsuń
  7. Czekam aż będzie dostępna w sklepie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Przeczytałam i przepadłam. UWIELBIAM!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy zostawiony komentarz - uwielbiam je czytać i przez to pomału Was poznawać.