poniedziałek, 11 listopada 2013

"Rozkosze nocy" - Sylvia Day

Tytuł: Rozkosze nocy
Tytuł oryginalny:
Pleasures of the night
Seria:
Strażnicy snów 
Autor:
Sylvia Day
Wydawnictwo:
Akurat
Tłumacz:
Małgorzata Miłosz
Data wydania:
listopad 2013
ISBN:
978-83-7758-497-2
Liczba stron:
304
Cena:
34,9 zł
Martyna - moja ocena:
6/10
Natalia - moja ocena:
7/10


Jak mogliście zauważyć, Sylvia Day przypadła mi do gustu swoją serią o Gideonie Crossie. Pierwszy tom był lepszy od kolejnych, niemniej ciągle jestem zainteresowana ciągiem dalszym tej historii. W lipcu zakupiłam jej "Męża, którego nie znałam" (recenzja jeszcze w tym roku, a może nawet w tym miesiącu!), a ostatnio wraz z Martyną dostałyśmy ofertę zrecenzowania innej książki pani Day rozpoczynającej nową serię o Strażnikach Snów - "Rozkosze nocy". Nie wiemy do końca, co Wam zdradzić na jej temat, by nie zepsuć lektury, ale może na wstępie uprzedzimy, że całkiem nam się podobało.

Lyssa Bytess od dawna cierpi na problemy ze snem, jednak gdy w jej snach pojawia się przystojny Aidan, który przynosi jej wytchnienie i zapewnia magię erotycznych doznań wszystko diametralnie się zmienia. Kiedy pojawia się on jednak w drzwiach kobiety, a ona go nie pamięta, okazuje się, że jego misją nie jest tylko zadowolenie Lyssy, ale także jej ochrona, ponieważ Strażnicy ze Świata Snów nadchodzą wielkimi krokami i zrobią wszystko, aby dostać kobietę w swoje ręce...

Martyna:
"Rozkosze nocy" to moje pierwsze spotkanie z autorką i muszę przyznać, że przez opinię, jaką wyrobiła sobie po słynnym "Dotyku Crossa", spodziewałam się o wiele lepszej historii. Nie chodzi nawet o to, że nie jest to zbyt ambitna lektura, ale o to, że zabrakło mi w niej wszystkiego po trochu.
Natalia: W przeciwieństwie do Martyny czytałam wszystkie dotychczas wydane w Polsce części Crossa i uważam, że "Rozkosze nocy" dorównują trzeciej części debiutanckiej serii autorki pod względem fabuły i języka. Tamta była znacznie słabsza od pierwszego tomu i tak samo jest z tą, jakże odmienną, historią. Zabrakło mi tej pikanterii, z której zasłynęło nazwisko Day, a której zawsze mi w jej książkach było za mało. Napięcie wychodziło na wierzch i chowało się na dachu, przez co momentami traciłam orientację w akcji i jej tempie.

Bohaterowie są dobrze nakreśleni, ale przy tym odrobinę bezbarwni. Jeśli miałabym wskazać tego, który został wykreowany lepiej, zdecydowanie byłby to Aidan, ponieważ Lyssa przez większość książki lekko mnie irytowała. Denerwowała mnie jej naiwność i sposób postrzegania świata, ale nie było to coś, czego nie mogłabym przeskoczyć.
Akcja rozwija się dość spokojnie, choć sam epilog sprawił, że wywaliłam oczy na wierzch. Autorka walnęła od razu z grubej rury i byłam naprawdę zdziwiona tak odważną pierwszą sceną, ale przyznaję, że zachęciło mnie to w pełni.
Natalia: Zgadzam się w pełni, że Lyssa dość często bywała irytująca, ale Aidan również. Obydwoje byli dobrze wykreowani, ale żadne nie powaliło mnie na kolana, jak i też nie załamywałam nad nimi rąk. Przypadli mi jako tako do gustu i to na tyle, że książkę pochłonęłam w trzy dni, co przy moim braku czasu przez studia na cokolwiek dużo znaczy. Niestety miałam niemałe déjà-vu. Aidan bowiem nosi nazwisko Cross. Brzmi znajomo? Dodatkowo jest ucieleśnieniem kobiecych pragnień i spełnia ich fantazje seksualne w dość nietypowy sposób. Tak, z tym się już spotkaliśmy w serii o pewnym miliarderze o tym samym nazwisku. Opisy jego fantastycznej rzeczywistości były ciekawe, ale nie rozkładały na łopatki. Ot, dobrze, że się pojawiły.
A pierwsza scena... tak, była niezwykle interesująca i na dzień dobry - a może raczej dobry wieczór, bo lektura zdecydowanie uprzyjemniła mi noce - porządnie mnie rozbudziła. 

Jak na powieść z gatunku erotyki przystało, pojawiają się sceny seksu i to całkiem niezłe. Pani Day nie owijała w bawełnę i nazywała rzeczy po imieniu. Jako że ja sama lubuję się w tego typu literaturze, byłam bardzo zadowolona z takiego obrotu sprawy, choć przyznaję, że nadmierne używanie wulgarnych określeń odrobinę mnie odpychało, ale może problemem jest to, że ja prywatnie po prostu ich nie znoszę.
Scen intymnych było sporo i każda była dobrze przemyślana, przepełniona namiętnością oraz pasją. Jeśli miałabym oceniać autorkę pod tym względem, to bezapelacyjnie uznałabym ją za mistrza. Gdyby zastąpić te nieładne wyrazy jakimiś bardziej subtelnymi, byłyby to w moim odczuciu sceny wzorcowe dla tego gatunku.
Natalia: To jest ten problem w twórczości Sylvii Day, że chyba nie zawsze zastanawia się nad tym, co ludzie mówią w łóżku. Może i wyrażają się tak kolokwialnie i nie myślą o niczym poza odczuwaniem przyjemności, ale powinno się znaleźć granice między tym, co dzieje się naprawdę, a co opisuje się w książce. To literatura pobudzająca wyobraźnię, a nie dokument. To samo odnosi się do wulgarnego języka - język polski jest bogaty w kulturalniejsze określenia, co udowodnili tłumacze erotyków Anne Rice. Tutaj trudno stwierdzić, czy tłumacze wydawnictwa Akurat zawiedli, czy też to wina autorki. Wybiorę się na dniach do Empiku i odszukam tę książkę w oryginale, by to sprawdzić.

W "Rozkoszach nocy" pojawia się wątek fantastyczny i to jest dla mnie coś zupełnie nowego. Czy wypada on dobrze? Nie jest źle, ale mogłoby być zdecydowanie lepiej. Możliwe, że gdybym nie czytała tak dużo książek z elementami paranormalnymi, oceniłabym go wyżej. Jednym słowem czytałam ciekawsze historie, choć ta naprawdę miała potencjał i ogólnie oceniam to na plus, bo pomysł sam w sobie był dobry. Żałuję, że autorka nie skupiła się na tym trochę bardziej, bo chwilami czuć było amatorszczyznę.
Natalia: Fantastyka i "Rozkosze nocy"... Sherrilyn Kenyon! Jaka tam Sylvia Day, Kenyon stworzyła fantastyczne cudo!
Tylko mi skojarzyła się powieść tej autorki o tym samym tytule, gdy po raz pierwszy go usłyszałam? Wtedy nie wiedziałam jeszcze, że w wersji pani Day również otrzymam fantastykę. I cóż, ta wypadła słabo. Autorka zdecydowanie powinna pozostać przy rzeczywistości, zamiast wybiegać w wymyślone światy. Za mało opisów, ale te, które były, czytało się dobrze. Jednak nie uzyskałam pełnej wizji zamysłu i czuję dość spory niedosyt w tym temacie.

W temacie podsumowania powiem tak: książkę czyta się łatwo i płynnie. Styl autorki jest lekki, a sama fabuła intrygująca. Okładka ma w sobie coś takiego, że mnie osobiście zachwyca.

"Rozkosze nocy" to nie powieść wybitna, ale przyjemna i jeśli lubisz ostre jak brzytwa sceny, które podane są w połączeniu z fantastyką, to zdecydowanie musisz zapoznać się z tą pozycją.
Ja na pewno nie żałuję, że książkę przeczytałam i jeśli pojawi się kolejny tom, raczej też po niego sięgnę.
Natalia: Otrzymałam mniej więcej to, czego się spodziewałam wraz z momentami szokującymi, jak i nudnawymi. Okładka jest przepiękna i po prostu nie mogę się na nią napatrzeć. Styl jest lekki, język prosty, całkiem barwny, ale nie odbiera swoim bogactwem tchu w przeciwieństwie do scen erotycznych, za które cenię sobie panią Day. Książkę czyta się szybko i przyjemnie i podobnie jak Martyna polecę ją osobom lubującym się w temacie, ale również tym początkującym.

Za możliwość przeczytania dziękujemy firmie Business and Culture oraz wydawnictwu Akurat.


12 komentarzy:

  1. Sylvia Day pisze całkiem ciekawie. Znam tylko "Dotyk Crossa", ale bardzo mi się podobał.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dotyk Crossa jest najlepszą częścią serii jak dotąd. Mam nadzieję, że się poprawi i zgadzam się, że pani Day pisze ciekawie ;)

      Usuń
  2. Brzmi nawet dość ciekawie, mimo tych kilku niedociągnięć. Pewnie jak wpadnie w moje ręce to się na nią skuszę :D

    OdpowiedzUsuń
  3. niestety do erotyków dalej podchodzę jak pies do jeża, bo nie oszukujmy się, ciężko znaleźć w nich coś wyważonego. albo jest wulgarnie albo po prostu śmiesznie. wole starą, dobrą obyczajówkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie ciężko jest znaleźć coś wyważonego i dla kogoś, kto nie lubi tego typu książek, może to być droga przez mękę. Nawet mi zdarzają się sceny, przez które ledwo udaje mi się przebrnąć, a jestem z tym gatunkiem wręcz za pan brat :)

      Usuń
  4. Nie moje klimaty. Ale jest tych książek tak wiele, że może kiedyś się skuszę. ;)

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Rozkosze nocy już czytałam i mi się podobały :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Również nie dla mnie, wolę inne książki :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Faktycznie "Dotyk Crossa" jest dla mnie najlepszą książką pani Sylvii. Jednak każdy kto lubi ten typ książek również z zadowoleniem przeczyta "Rozkosze nocy".

    OdpowiedzUsuń
  8. Ile jest rozdziałów w rozkosze nocy i kiedy następna część serii strarznicy snów; )

    OdpowiedzUsuń
  9. czytalam wszystkie czesci crossa,sa super!Uwielbiam ksiazki pani Day,wlasnie przeczytalam Tylko mnie popros,super polwcm

    OdpowiedzUsuń
  10. akurat ta część średnio mnie zaciekawiła.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy zostawiony komentarz - uwielbiam je czytać i przez to pomału Was poznawać.