czwartek, 26 grudnia 2013

"Na szkarłatnych morzach" - Scott Lynch


 Autor: Scott Lynch
Tytuł: Na szkarłatnych morzach
Tytuł oryginału: The Lies of Locke Lamora
Seria/cykl wydawniczy: Niecni dżentelmeni 01
Wydawnictwo: MAG
Tłumaczenie: Wojciech Szypuła, Małgorzata Strzelec
Data wydania: październik 2013
ISBN: 978-83-748-0394-6
Liczba stron: 556
Cena: 39 zł
Natalia - moja ocena: 5/10

  „- [...] Ty zadufku zasmarkany, zaraz ci się... 
- No co?! 
- ...rzucę do gardła, a ty mnie spierzesz na kwaśne jabłko. I będziesz się z tym paskudnie czuł, ha! Jak ci się to podoba?” 


W chwilach, gdy dostaję do recenzji książki podobne do tych pana Lyncha na początku się cieszę, potem obawiam się, że się zawiodę, następnie przechodzę fazę sceptycyzmu i w końcu zasiadam do lektury. Raz się rozczarowuję, kiedy indziej pozytywnie zaskakuję. Tu jednak tom drugi podzielił los jedynki. W sumie pamiętając, jak bardzo przeciętny był pierwszy tom, dość mocno musiałam się namęczyć nad lekturą drugiego, czyli "Na szkarłatnych morzach". Co gorsza, jak dla mnie ta część wypadła słabiej.

Locke Lamora, niezwykle uzdolniony złodziej postanawia porzucić dotychczasowe życie dla nowego celu napaści. I to nie byle jakiego, tylko najtrudniejszego i najbardziej zamożnego na horyzoncie - dla państwa-miasta Tal Verarr. Nie podejmuje się tej wyprawy sam - jest z nim śmiertelnie niebezpieczny Jean Tannen. Jako punkt kradzieży obierają Wieżę Grzechu, czyli jaskinię hazardu, z której jeszcze nikt nigdy nic nie ukradł niezauważony... ani żywy. Zanim jednak zabiorą się za realizację planów, muszą zawalczyć o swoje życia, bo ktoś w Tal Verarr potrzebuje ich niesamowitego sprytu, inteligencji i umiejętności i jest zdolny do morderstwa, jeśli tylko to miałoby coś dać. A co jest lepsze do przeczekania niebezpiecznego okresu niż galeria i lufa? Nie, chwila, pfu, galera i rufa! Widzicie, wcieliłam się na chwilę w naszych bohaterów, którzy nie wiedzą, co jest co jeszcze bardziej niż ja, a lądują na okręcie pirackim.

Z rzadka było zabawnie. Nieco częściej bywało interesująco. W moim przypadku było o tyle gorzej, że z góry byłam negatywnie nastawiona do drugiego tomu po tym, jak nie zachwycił mnie pierwszy. Fabuła wydawała mi się bardziej rozwleczona niż w jedynce, a miałam szczerą nadzieję, że ten sequel pójdzie w ślady innych i przyspieszy akcję, urozmaici historię etc. Niestety sprawdziło się przysłowie, że nadzieja jest matką głupich. I w tym wypadku matkę Nadzieję trudno kochać, bo okazała się złudna.

Wiele osób twierdzi, że książka utrzymała poziom poprzedniczki, a nawet była lepsza. Zgodzę się - też mnie zaskoczyła tym, jak bardzo się wynudziłam i namęczyłam nad lekturą. Pobiła pierwszy tom w rankingu Najnudniejszej Książki Roku, aczkolwiek nie zajmuje pierwszego miejsca, więc aż tak źle nie było. Niemniej nie podzielam zachwytów nad fabułą, postaciami etc.

Na szczęście (!) bohaterowie okazali się bardziej ciekawi niż w poprzednim tomie. Ucieszyło mnie, że Locke i Jean byli dość dynamiczni, umieli dostosować się do sytuacji pod każdym względem, zamiast przybierać tę samą postawę wobec wszystkiego. Autor poświęcił im wyjątkowo dużo uwagi, jednak niemniej otrzymały też postaci drugoplanowe. Zostały niezwykle dobrze nakreślone i to nawet pod względem jakichś błahostek, ale jak to mówią - diabeł tkwi w szczegółach i na tym Scott Lynch zdaje się dobrze znać. I nie będę ukrywać, że fakt obecności piratów, których z jakiegoś pokrętnego powodu zawsze lubiłam w literaturze (rzadziej w filmach), dodaje tej historii dużego plusa... mimo iż liczyłam na więcej humoru z wykorzystaniem ich obecności.

Ucieszyłam się, że w tym tomie autor odszedł od retrospekcji dotyczących dzieciństwa Lamory. W pierwszym często tylko rozwlekały fabułę i przedłużały moją przygodę z książką i obawiałam się ich tutaj. Również kreatywność i spryt bohaterów są godne podziwu, ale... historia była dla mnie dość mocno przewidywalna, a nie ma zbyt wiele rzeczy, których nienawidzę w książkach tak bardzo jak przewidywalności.

Znowu muszę pochwalić język autora, który jest niezwykle bogaty i plastyczny, podobało mi się urozmaicenie go przez piracki żargon - zdecydowanie dodało to smaczku drugiemu tomowi.

"Na szkarłatnych morzach" jest sequelem debiutu, jednak nie samym debiutem. Oczekiwałam więc, że autor wyniósł coś z pierwszego tomu, przez co nieco się rozczarowałam - nie dostrzegłam większej różnicy. Dobrze więc wyszło, że nie miałam zbyt dużych wymagań po pierwszej części i nie oczekiwałam powieści, która da mi do myślenia. Takich historii przeczytałam w tym roku wystarczająco dużo i nie czuję niedosytu. I cóż, gdyby nie było elementu pirackiego, książka na pewno zyskałaby niższą ocenę, ale z racji jego obecności nie mogę autora ocenić zbyt surowo.


Za książkę dziękuję wydawnictwu MAG i portalowi Sztukater.

15 komentarzy:

  1. niby wszystko fajnie, ale osobiście nie dałam rady tej książce i nie skończyłam, co w sumie rzadko mi się zdarza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się namęczyłam okropnie, bo to egzemplarz recenzencki i po prostu nigdy bym nie odpuściła lektury w tym przypadku, bo zależy mi na szczerym recenzowaniu tego, co czytam. I praktycznie nigdy nie zdarza mi się, że nie doczytuję książki do końca i nigdy do niej nie wracam.

      Usuń
  2. Czytam ją jakiś czas temu i miałam bardzo zbliżone odczucia. Miałka i nijaka- i jeszcze ta kretyńska końcówka, choć wiadomo, że ma wyjść trzeci tom, więc przeciąganie scenki z antidotum było totalnie zbędne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kontynuacja tego w ogóle mnie okropnie odstrasza. Najgorsze jest to, że nie wiem, czy ze zwykłego głupiego postanowienia, że skończę każdą rozpoczętą serię nie będę mieć parcia na ten trzeci tom...

      Usuń
  3. Jestem bardzo ciekawa tej serii, ale widzę, że wypada średnio

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiele osób się zachwyca, ja odradzam. Jest wiele lepszych pozycji.

      Usuń
  4. Czytałam o tej ksiazce wczoraj, ale nie przekonał mi w pełni opis, teraz Ty dodałaś pewne minusy, więc raczej odpuszczę.

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wielu osobom się podoba, ja po prostu tego typu fantastyki nie lubię.

      Usuń
  5. Będę unikać tej książki szerokim łukiem. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Niby tematyka taka jak lubię najbardziej, jednak z drugiej strony, pierwszy tom mnie również nie zachwycił, więc z tym po prostu dam sobie spokój. Szczególnie, że piszesz iż wypadł znacznie słabiej

    OdpowiedzUsuń
  7. Eh nie słyszałam o tej książce, ale to może i lepiej... Nie będę się za nią raczej rozglądać. :)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie znam tej serii, ale szkoda, że ta część wypada raczej słabo, jeśli wcześniejsza była dużo lepsza :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Chyba oczekiwałabym więcej od tej powieści... Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Łeee, te niskie oceny mnie ranią, bo książka jest na mojej liscie MUST HAVE, i tak bardzo bardzo chcę ją przeczytać. :D Kurcze, bo zacznę się zastanawiać...

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy zostawiony komentarz - uwielbiam je czytać i przez to pomału Was poznawać.