niedziela, 28 września 2014

"Republika piratów" - Colin Woodard

Na początek chcę szybko wspomnieć o rozwiązaniu konkursu. Nagrodę główną, czyli zestaw 6 książek ufundowanych przez wydawnictwa: Feeria, Mira i Sine Qua Non wygrała... Natalia P. z maila nataliax0611@... Gratulacje! Napisałam już do Ciebie w sprawie adresu. Niedługo kolejny konkurs, gdyż zbliżamy się do magicznych 200 tysięcy odsłon! Dziękujemy!

*  *  *

Tytuł: Republika piratów
Tytuł oryginalny: The Republic of Pirates
Autor: Colin Woodard
Wydawnictwo: Sine Qua Non
Data wydania: 24 września 2014
ISBN: 9788379242337
Liczba stron: 384
Cena: 39,9 zł
Natalia - moja ocena: 7/10


Piraci dla jednych stanowią ciekawą legendę, dla drugich są niebezpieczeństwem czekającym dziś na morzach, a dla pewnego odsetka populacji pirat to synonim Kapitana Jacka Sparrowa. Uważam się za o tyle ciekawy przypadek, że łączę te trzy typy. Zainteresowałam się tematem właśnie dzięki kreacji Johnny'ego Deppa w serii filmów o zdobywcach mórz  Od momentu pojawienia się pierwszego filmu w telewizji zapałałam wyjątkową ciekawością do ich życia i zwyczajów. Uwielbiałam słuchać historii o pirackich podbojach, pijackich burdach i spacerach po desce, jednocześnie uważając większość z nich za zwykłe podania. Nie dziwiło mnie, gdy w wiadomościach mowa była o pirackiej napaści na morzu - zawsze będą na świecie istnieć ludzie chcący przywołać historię do życia i za takich właśnie uważam współczesnych piratów. Jednak Colin Woodard w swojej publikacji pt. "Republika piratów" przedstawił historię, której początki miały miejsce setki lat temu. Miała być oparta na faktach, a nawet nazywano ją wyjątkowo prawdziwym zbiorem informacji, ale czy aby na pewno była to prawda?

"Cieszą się opinią romantycznych łajdaków, budzących grozę śmiałków, którzy odważyli się obrać ścieżkę biegnącą poza zasięgiem prawa i władz, wyzwolonych z okowów żmudnej, codziennej pracy; nieustraszonych, którym udało się zerwać więzy, jakimi pętało ich społeczeństwo, i wyruszyć na poszukiwanie bogactw, uciech oraz przygód. Minęły już trzy stulecia, od kiedy zniknęli z mórz, ale piraci Złotej Ery nadal cieszą się opinią ludowych bohaterów, a ich miłośników nie sposób zliczyć. Stanowią wzorzec dla twórców wielu popularnych postaci fikcyjnych - jak choćby kapitan Hak, Długi John Silver, kapitan Blood czy Jack Sparrow - przywołując na myśl pojedynki na szable, spacery po kładce, mapy skarbów i skrzynie pełne złota oraz szlachetnych kamieni."


Tymi słowami Colin Woodard rozpoczyna swoją iście piracką publikację. Mnie one nie zdradziły z początku niczego. Spodziewałam się zupełnie czegoś innego, niż dostałam. Wiedziałam, że jest oparta na faktach, ale myślałam, że będzie jednak bardziej podparta zmyśloną fabułą, zamiast opowiadać dosłowną historię piratów. I to mnie z początku zniechęciło. Gdy jednak obejrzałam od nowa kilka odcinków "One Upon a Time" z genialnym kapitanem Hakiem (znacznie bardziej wolę angielskiego Hooka od polskiego odpowiednika), coś we mnie zaczęło żądać powrotu do lektury. 
Z początku była naprawdę ciekawa. Wprowadzając w temat, autor pisał niezwykle intrygująco i wciągnął mnie niemal po czubek głowy... jednak po około stu stronach tempo dramatycznie spadło niemal do zera i wzrosło dopiero w ostatnich rozdziałach. To mnie bardzo ubodło, gdyż najważniejszą część każdej publikacji, czyli środek naprawdę mocno wymęczyłam. Autor wprowadził zbyt wiele szczegółów, moim zdaniem kompletnie niepotrzebnych, opisywał dziesiątki razy w ten sam sposób różne statki, walki, trunki. Prostował część powszechnie znanych informacji i obalał mity, tworząc jednak własne błędy. Niewielkie, ale były.


Źródło
Tytuł jest mylący. Autor sam podkreśla, że piraci szukali jakieś bazy i wybrali na nią Nassau. Nie ma nigdzie ani słowa o faktycznej republice, jej funkcjonowaniu, władzy. Z pewnością lepsza była jednak ta rzekoma "republika" niż niejednokrotnie ukazywane w filmach i literaturze tańce, hulanki, swawole i ogółem dość beztroskie pirackie życie, gdzie jedynymi rozterkami jest uniknięcie kobiety z poprzedniej nocy, gdy znajdzie się nową, brak rumu i zdobycie nowych beczek oraz ewentualne ataki innych piratów. Tutaj przynajmniej autor skupił się, chociaż stanowczo zbyt dokładnie, na pirackich walkach, podbojach i statkach. Dodał im trochę problemów i wyjaśnił różnice między dzikimi, niebezpiecznymi piratami oraz działającymi na rzecz rządu danego kraju korsarzami, co wielu osobom może pomóc zrozumieć wiele zagadnień poruszonych w książce.

Niestety nie dostaniemy tutaj zbyt dokładnych życiorysów. Zaciekawiły mnie postaci takie jak Czarnobrody, które najpierw były pięknie opisywane, by przerwać w najbardziej interesującym momencie, w suchym tonie wymienić wszystkie ich podboje i potem krótko wspomnieć o śmierci. Podobały mi się ciekawostki dorzucone w takich momentach, gdy brakowało innych, dla mnie dość istotnych informacji. Nie wiedziałam przykładowo, że po niespełna sześciominutowej bitwie, w której pozbawiono Czarnobrodego głowy, Maynard wrzucił ciało do wód cieśniny Pamlico Sound i według legendy miało ono okrążyć Adventure trzykrotnie, zanim w końcu poszło na dno. Takie dodatki pochłaniałam z radością i szkoda, że w publikacji przeważyły jednak szczegóły dotyczące podbojów i grabieży. 

Język publikacji jest konkretny, może zbyt prosty, a przy tym równocześnie dość specjalistyczny. Musiałam sprawdzić kilka pojęć w trakcie lektury (co czasem stanowiło miłą przerwę), ale większość była dobrze wytłumaczona. Podziwiam autora za tony źródeł, jakie wykorzystał do stworzenia tej publikacji. Mimo że nawał nazwisk, dat, walk, miejsc i pojęć momentami wywoływał mętlik w głowie, byłam i jestem pod gigantycznym wrażeniem ogromu włożonej pracy. 

Colin Woodard stworzył publikację nie tylko dla fanów i osób w temacie, dla których z pewnością będzie ona wiarygodnym rozszerzeniem wiedzy. Poleciłabym ją i tym, których zwyczajnie uwiódł filmowy kapitan Jack Sparrow lub zamarzyli o porwaniu przez serialowego kapitana Hooka. "Republika piratów" jest naprawdę warta Waszego czasu, mimo że momentami jest nazbyt szczegółowa lub nieźle się dłuży. Przetrwałam te opisy i nadal polecam lekturę.


Za egzemplarz i możliwość zgłębienia historii piratów dziękuję wydawnictwu Sine Qua Non!

8 komentarzy:

  1. Cóż, ja również po opisie fabuły nastawiałam się na coś zupełnie innego. Garść faktów - jestem mocno na tak, ale tylko, gdy byłyby wplecione w jakąś ciekawie opowiedzianą fabułę. Kolejną sprawą, która w moim mniemaniu przemawia na niekorzyść pozycji jest to "ucinanie" opowieści, jak to zaznaczyłaś na przykładzie historii Czarnobrodego. Wychodzę z założenia, że jak się powiedziało A, to pasuje powiedziec B, a takie urywanie w połowie tylko irytuje czytelnika. Na chwilę obecną wstrzymam się z zakupem i lekturą książki, a jednocześnie pragnę Ci podziękować za tekst, który otworzył mi oczy na jej mankamenty :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mimo jednak tych mankamentów nie skreślałabym jej od razu. Polecam rozejrzeć się za nią w księgarniach i przeczytać wybrane fragmenty.

      Usuń
  2. Jakoś nie bardzo mnie interesują piraci, wiec raczej nie przeczytam :)
    http://pasion-libros.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Z chęcią bym się zapoznała z tą książką :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jestem bardzo, bardzo ciekawa tej książki.

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo ciekawy temat, chętnie przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja sobie zawsze wyobrażałam piratów, którzy wyglądają jak Jack Sparrow. Chyba czas poznać prawdę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja właśnie przez niego zaczęłam zgłębiać temat :) Jack Sparrow i Capitan Hook to moja dwójka ulubieńców.

      Usuń

Dziękuję za każdy zostawiony komentarz - uwielbiam je czytać i przez to pomału Was poznawać.