wtorek, 9 grudnia 2014

"Bezczelna" - Martyna Kubacka





Tytuł: Bezczelna
Autor: Martyna Kubacka
Wydawnictwo: Novae Res
Data wydania: listopad 2014
ISBN: 9788379424801
Liczba stron: 304
Cena: 32
Martyna - moja ocena: 6,5/10







Debiuty pisarskie - w jednych budzą trwogę, w innych wręcz przeciwnie. Ja podchodzę do nich coraz chętniej, ponieważ kilkakrotnie już udało mi się odszukać wśród nich prawdziwe perełki.
Jesteście ciekawi czy pierwsza powieść Martyny Kubackiej zalicza się według mnie do udanych debiutów?


Dziewiętnastoletnia bezczelna z Torunia właśnie rzuciła studia i postanawia znaleźć sobie pracę. Już pierwsza rozmowa kwalifikacyjna zmusza ją do pokazania ciemnej strony swej osobowości, przez co dziewczyna zostaje wyrzucona z niej z hukiem. Dalsza pogoń za dochodowym zajęciem wcale nie jest łatwiejsza, ale w końcu nastolatka trafia do Cybertronu, czyli firmy zajmującej się szeroko pojętą informatyką. Tam za sprawą przystojnego wiceprezesa Przemka, dziewczynie udaje się otrzymać posadę. Tyle tylko, że droga do sukcesu okaże się raczej drogą przez ciernie niż usłaną różami.


Spójrzcie na tytuł tej książki - czy wam również wydaje się interesujący?
A może to okładka sprawia, że macie wielką ochotę sięgnąć po ten tytuł?
A opis? Czyż nie budzi on Waszej ciekawości?
Jeśli żaden z powyższych punktów nie zachęcił Was do sięgnięcia po tę książkę to znaczy, że nie jesteście tacy jak ja. To jednak nic straconego, ponieważ w mojej recenzji spróbuję podać Wam kilka argumentów, które zechcą Was (albo i nie) do przeczytania "Bezczelnej".

Książka, którą przyszło mi dziś recenzować to debiut Martyny Kubackiej. Już na wstępie warto zaznaczyć, że autorce udało się stworzyć prawdziwą zołzę. Tytułowa Bezczelna jest postacią, którą albo się kocha albo nienawidzi. Pewna jestem jednak tego, że nie można przejść obok niej obojętnie. To zdecydowanie jedna z bohaterek, które potrafią wzbudzać emocje. Zresztą, choć o samej autorce wiem niewiele, jestem przekonana, że sama nie należy do grona szarych myszek. A jeśli się mylę, tym bardziej jestem zdziwiona, że udało jej się stworzyć tak barwną postać.


Prawda jest taka, że książka ma swoje wady i byłabym kłamczuchą, gdybym o tym nie wspomniała. Nie należy do nich jednak fabuła, która ma wielkie znaczenie. Martyna Kubacka stworzyła historię, która wielokrotnie mnie zaskoczyła, choć z początku wydawała mi się nieprawdopodobnie wręcz przewidywalna. Pomyliłam się, ponieważ pojawiło się w niej wiele zwrotów akcji i sytuacji, których ani trochę nie oczekiwałam.
Oczywiście, że było kilka sztampowych posunięć, ale uważam, że jeżeli weźmie się pod uwagę fakt, iż jest to debiut, przestają mieć one tak wielkie znaczenie, jak w przypadku dzieł starych wyjadaczy z dziedziny literatury młodzieżowej.

A propos "młodzieżówki" - nie tylko wiek bohaterki wskazuje na to, do jakiej grupy wiekowej jest ta książka skierowana. Wydaje mi się, że świadczą o tym proste zdania, ilość dialogów i kreacja głównych bohaterów. Nie jest to błędem, jeśli chodzi o nastoletnie grono czytelników, ale wydaje mi się, że starsze towarzystwo mogłoby już nie podejść do książki tak entuzjastycznie.

W wielu debiutanckich powieściach pojawia się jeden element, który strasznie mnie wścieka. Jest nim zbyt szybkie zakończenie historii i zamknięcie przed własnym nosem drzwi, które mogłyby być drogą do dalszego sukcesu. Autorzy (szczególnie polscy) robią często coś takiego, jak budowanie napięcia oraz relacji i więzi między czytelnikiem a postaciami, by za chwilę zakończyć historię krótkim epilogiem. W przypadku "Bezczelnej" było podobnie, choć epilog ten był na tyle przemyślany i ciekawie ukazany, że nie doprowadził mnie do szewskiej pasji, a wręcz nawet w jakiś sposób przydał mi do gustu.

"Bezczelna" to pozycja, na która zdecydowanie warto zwrócić uwagę. Uważam, że jest to jeden z ciekawszych debiutów, jakie czytałam w tym roku. Może i bywają chwile, kiedy ma się serdecznie dość wybuchów głównej bohaterki, ale można też dostrzec jej urok. Mnie osobiście bardzo łatwo było się z nią identyfikować i może to właśnie sprawiło, że tak wciągnęła mnie ta powieść.
Książkę czyta się szalenie szybko i nie ma w niej momentów, kiedy marzy się o jej odłożeniu.
Mimo kilku mankamentów, powieść ta potrafi wzbudzić zainteresowanie i idealnie nada się na lekturę zimową porą. Dajcie szansę autorce i pozwólcie sobie docenić Bezczelną :)







Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu!




9 komentarzy:

  1. Bardzo mnie intryguje ta książka i mimo kilku niedociągnięć, chce jednak bliżej ją poznać, dlatego już zapisuje sobie jej tytuł i zacznę poszukiwania.

    OdpowiedzUsuń
  2. Główna bohaterka przypomina trochę mnie...
    Ciekawa recenzja. Jak będę miała czas i przeczytam większość książek z biblioteczki to na pewno po nią sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nieustannie znajdowałam między nami podobieństwa :)

      Usuń
  3. Jakoś nie przyuważyłam tej pozycji :( Nie wiem, być może kiedyś uda mi się ją przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może dlatego, że premiera była zaplanowana na drugą połowę listopada? W każdym razie mimo wszystko zachęcam do przeczytania :)

      Usuń
  4. Fabuła tego debiutu mnie zainteresowała. Chętnie przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja bym raczej nie przebrnęła, podziękuję:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy zostawiony komentarz - uwielbiam je czytać i przez to pomału Was poznawać.