piątek, 23 sierpnia 2013

"Przędza" - Gennifer Albin [Dwie Piszą #6]


Tytuł: Przędza
Tytuł oryginalny:  Crewel
Autor: Gennifer Albin
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Tłumacz:  Łukasz Małecki
Data wydania: kwiecień 2013
ISBN: 
978-83-0805-105-4

Liczba stron: 392
Cena: 
35,9 zł
Martyna - moja ocena
: 5/10 

Natalia - moja ocena: 7.5/10


"U Prząśniczki siedzą jak anioł dzieweczki,

przędą sobie, przędą jedwabne niteczki" 


Bohaterka trylogii Przędza – Adelice – posiada niezwykły dar, który pozwala jej kształtować czasoprzestrzeń – potrafi tkać rzeczywistość, co zechcą wykorzystać bezwzględni władcy, dlatego zamiast go eksponować, stara się go ukryć. Podczas gdy szczytem marzeń każdej dziewczyny jest członkostwo w uprzywilejowanej grupie pięknych dziewcząt mających władzę, Adelice robi wszystko, by nie zdać testów kwalifikacyjnych. Nie udaje jej się ukryć swojego daru i trafia do specjalnej akademii. Na początku spotyka się z zazdrością koleżanek, ale znajduje wiernych sojuszników w osobach dwóch bardzo przystojnych mężczyzn - kamerdynera i osobistego asystenta - , którzy zaczynają walczyć o jej względy.

Długo zastanawiałam się nad tym, od czego zacząć tę recenzję, ponieważ mam całkowicie mieszane uczucia po przeczytaniu tej książki. Autorka stworzyła bowiem świat niebanalny i nietuzinkowy. Po raz pierwszy miałam okazję czytać coś, co kompletnie by mnie zaskoczyło, ale faktem jest jednak, że potencjał znajdujący się w tej powieści nie został w pełni wykorzystany. Fabuła "Przędzy" co prawda wzbudziła moją ciekawość, ale niestety nie udało się jej zaspokoić.  Dlaczego?

Od Natalii: Zgodzę się, że potencjał nie został w pełni wykorzystany, ale jednak magia tego świata jest niepowtarzalna i zdecydowanie warta uwagi.

Pierwszym i zarazem największym minusem według mnie byli bohaterowie, a nie oszukujmy się - sukces każdej powieści zależy w dużej mierze właśnie od nich. Adelice była jedyną postacią, która miała jakiś charakter. Na początku nawet ją polubiłam, ponieważ wydawało mi się, że w końcu pojawi się dziewczyna, która jest bystra, sarkastyczna i twardo stąpa po ziemi, jednak choć początki były obiecujące, z każdą kolejną przeczytaną stroną mój zalążek sympatii do tej postaci znikał.  Co do bohaterów płci męskiej, mieliśmy ich tutaj aż dwóch i z przykrością muszę stwierdzić, że obaj byli bezbarwni i nudni jak flaki z olejem. Jost był tak mało wyrazisty, że chwilami aż się nad nim litowałam. Eric wypadł trochę lepiej i zdecydowanie bardziej mi podpasował, ale nie na tyle, by mnie zainteresować. Jednym słowem bohaterowie nie wzbudzali we mnie żadnych emocji i wszyscy, bez wyjątku byli po prostu niejacy.

Od Natalii: Zgodzę się, że Adelice miała charakterek i bardzo mi się to podobało. Momentami była nieprzewidywalna, za co duży plus. Jost może rzeczywiście był momentami nudnawy... albo inaczej, na początku był świetny, potem autorka kompletnie go zepsuła. Pryana też mogła być znacznie ciekawsza, niż wyszła. Eric za to przypadł mi do gustu od samego początku, chociaż ten moment w środku książki pani Albin naprawdę mogła sobie darować.

Druga rzecz, która wypadła na minus to wątek miłosny. Matko jedyna! Trzeba być naprawdę bardzo, bardzo zdolnym, aby stworzyć tak słaby, całkowicie pozbawiony chemii trójkąt. Tu się nic nie zgadzało! Między postaciami nie było żadnego przyciągania ani napięcia i naprawdę jestem pełna podziwu dla autorki, bo nigdy nie pomyślałabym, że można spartaczyć TRÓJKĄT, który ma to do siebie, że podoba się czytelnikowi niemal zawsze. Myślałam, że chemia między Katniss i Gailem z "Igrzysk śmierci" była słaba, ale w porównaniu z romansem z "Przędzy", tamta relacja była wręcz przepełniona ogniem, pasją i namiętnością.

Od Natalii: Trafne porównanie z Suzanne Collins. Zgadzam się z nim w pełni. Zero chemii. Trójkąt jest, ale jakby go nie było. Nie czuć niczego, widać jedynie nieudolny flirt. Szkoda. Lubię romanse w dystopiach.

Kolejna sprawa - czasami zdarza się tak, że w powieści występują krótkie, zwięzłe dialogi, które w zupełności wystarczają czytelnikowi, ponieważ: a) zawierają wszystkie niezbędne informacje i b) zdarzają się sporadycznie. "Przędza" natomiast składa się z samych krótkich dialogów, które są tak monotonne i pozbawione jakiegokolwiek sensu, że równie dobrze mogłoby ich nie być wcale. Dodatkowo przeskakiwanie między wątkami... Na litość boską! Przez 3/4 powieści czułam się, jakby ktoś powyrywał mi kartki. Czytasz, czytasz i nagle hop, czytasz o czymś zupełnie innym. Zwariować można, serio. Akcja co prawda gna do przodu bardzo szybko, ale co z tego, skoro po drodze pewne wątki zapadają się pod ziemię i już do końca książki nie pojawiają się z powrotem.

Od Natalii: Ja tego akurat tak nie odebrałam. Nie zauważyłam większego przeskakiwania między wątkami, wszystko czytało mi się płynnie i bardzo przyjemnie. Dialogi też nie wydają mi się za krótkie ani monotonne. Tylko niektóre z tych między Adelice i Jostem. Nic więcej.
 
Przejdę teraz do zalet, ponieważ moje ciśnienie się podniosło i muszę pomyśleć o czymś milszym, więc...
Niewątpliwym atutem książki jest okładka, która jest naprawdę genialna. Wydaje mi się, że oddaje ona lepiej klimat powieści, niż treść w niej zawarta.
Świat stworzony przez autorkę jest równie piękny co okładka. Na tym polu akurat pani Albin się wykazała i stworzyła coś, co było niezwykle barwne i oryginalne.
Trzeci i zarazem ostatni plus przyznaję za to, że "Przędzę" czyta się w błyskawicznym tempie. Może dlatego, że dialogi są krótkie, albo dlatego, że chce się tę powieść jak najszybciej skończyć - nie mam pojęcia, w każdym razie nim się obejrzałam, byłam na ostatniej stronie.

Od Natalii: Okładka można powiedzieć, że swoim lśnieniem oddaje widok owych nici, których dotyka Adelice jako Kądzielniczka. Tak je sobie przynajmniej wyobrażałam. Co do świata i tempa czytania - zgadzam się z Martyną. Wciąga niesamowicie i nie można od niej odejść. Również język powieści jest barwny i płynny. Czasami tylko przeplatane są określenia takie jak mapowanie czy, uwaga, didżiplik (możliwe, że coś mylę, ale nie mam książki pod ręką), a nie zostaje wyjaśnione, co to jest. Ja sobie to wyobrażam jako takiego małego iPhone'a, ale chyba tylko sama autorka wie, co to konkretnie jest.
 
"Przędza" to książka co najmniej dziwna. Wiele osób bardzo ją zachwalało, dlatego zdecydowałam się z nią zmierzyć. Jestem wielce rozczarowana, choć tak naprawdę nie wiem dlaczego. Sama ocena tez mnie dziwi, bo z jednej strony chciałabym dać tej książce 3/10, a z drugiej wiem, że nie mogę tego zrobić z czystym sumieniem. Nie zmienia to jednak faktu, że pozycji tej raczej nie polecam.  Może jeśli znajdziecie ją w bibliotece, ale na pewno nie zachęcam do zakupu, choć okładka bez wątpienia będzie Was kusić. 

Od Natalii: A ja polecam ją Was ze szczerym sercem. Warto ją znać, mimo że zakończenie rozczarowuje i jestem nim mocno zawiedziona. Czyta się świetnie, część bohaterów intryguje, szczególnie sama Adelice, świat stworzony jest niesamowity i warty uwagi. Nie ma zbędnych fragmentów. Zdziwiło mnie tylko połączenie tej rzeczywistości z Ziemią i jej historią. Polecam, bo dystopia, mimo że znam lepsze, warta jest Waszej uwagi.

13 komentarzy:

  1. Lubię tego typu książki ale po Waszej ocenie widzę, że nie prędko po nią sięgnę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, Martyna odradza, ja polecam - każda z nas zupełnie inaczej odebrała tę książkę ;)

      Usuń
  2. Zostałaś nominowana przeze mnie do Liebster Blog Award! Gratulacje! :)
    Więcej informacji na mojej stronie: http://recenzentki-ksiazkowe.blogspot.com/2013/08/liebster-blogger-award-nr-2.html

    OdpowiedzUsuń
  3. Odkąd pierwszy raz poczytałam o tej książce, jakoś mnie do niej nie ciągnęło. Teraz też się to nie zmieniło więc raczej sobie odpuszczę tą książkę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, że miałam tak samo? Złapałam jednak okazję na Merlinie jakoś w maju w ramach Targów Książki i w sierpniu dopiero zdecydowałam się przeczytać. I mi się spodobało :) Więc może się przekonasz.

      Usuń
  4. Nie jestem pewna czy to na pewno książka dla mnie, ale pożyczę od koleżanki i spróbuję przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  5. zapowiada się dość ciekawie, wiec może kiedyś się skusze :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Pomimo dość słabej oceny i tak bym przeczytała. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja Ci gorąco polecam :) Jeśli dobrze kojarzę Twoje komentarze u nas i preferencje czytelnicze, to powinna Ci się spodobać tak jak mnie :)

      Usuń
  7. Nie wiem, czy przeczytam. Powinna mi się spodobać, ale jakoś nie ciągnie mnie do niej... Może jak się na nią natknę w bibliotece, to się skuszę.

    OdpowiedzUsuń
  8. Mi książka się podobała, chociaż nie przeczę, są w niej naprawdę dziwne i dość niezrozumiałe sytuacje :P Ale i tak czekam z ciekawością na kolejny tom serii :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja drugi tom pewnie też przeczytam jak będę miała okazje, ale zdecydowanie nie czekam na niego z niecierpliwością :P

      Usuń
    2. U mnie dużej niecierpliwości też nie ma przez to zakończenie, ale przeczytam na pewno.

      Usuń

Dziękuję za każdy zostawiony komentarz - uwielbiam je czytać i przez to pomału Was poznawać.