niedziela, 2 marca 2014

"Rulebreakerka" - Paula. M. Burns



Autor: Paula M. Burns
Tytuł: Rulebreakerka
Seria: Rulebreakerka #1 
Wydawnictwo: Warszawska Firma Wydawnicza
Data wydania: listopad 2013
ISBN: 978-83-7805-837-3
Liczba stron: 397
Cena: 38 zł
Natalia - moja ocena: 4/10



Coraz częściej sięgam po książki polskich autorów i coraz rzadziej się na nich zawodzę. Tutaj jednak byłam przekonana, że mam do czynienia z autorką zagraniczną, aczkolwiek na pewno młodą, co było widać po stylu pisania. Zaczęłam się zastanawiać nad jej pochodzeniem, widząc logo WFW - słyszałam tylko o polskich pozycjach, a nie o tłumaczeniach w ich wykonaniu. Poszłam za tym tropem... i okazało się, że Paula M. Burns to rodzima pisarka i owszem, młoda, bo nastoletnia.

Nova... nie, przepraszam, Nova Prudence lub też Nova Prudence Niven, jeśli mam być dokładna i jeśli nie chcę urazić bohaterki, pięć lat temu sprzeciwiła się rodzinie i okradła ich, by mieć pieniądze na spełnienie swojego marzenia - naukę w Akademii Rulebreakerów w Vancouver, szkolącej przyszłych rulebreakerów, hakerów i assasinów. W końcu kończy akademię i zobowiązuje się służyć krajowi. Wkrótce dostaje pierwsze zlecenie od samego prezydenta. Jak jednak ufać człowiekowi, który przyznaje się do zamordowania swojego poprzednika? Wkrótce okaże się, jak niebezpiecznie maluje się przyszłość Novy Prudence w zdobytym fachu.


Myśleliście, że prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie? Bzdura. Poznaje się ich, gdy ktoś inny strzela Ci w plecy, a oni narażają własne życie, by was ocalić. Przesada? Zgadzam się. Jednak autorka najwyraźniej nie do końca. Cały wątek pomocy Novie przez niezwykle przystojnego Travisa, z którego winy wszystko poszło nie tak, jest absurdalny. Ja bym się wkurzyła, gdybym usłyszała od obcego gościa, że przez niego o mało co nie umarłam, nie mówiąc o bezgranicznym strachu o własne życie. Co zaś robi Nova?

On jest taki przystojny, taki odważny! O nie, ignoruje mnie! Ale jest taki przystojny. I ma taki piękny uśmiech.

Byłam po prostu rozczarowana jej zachowaniem. Z drugiej strony w wieku autorki sama tworzyłam takie postaci, więc trudno mi ją o to ochrzaniać. Sęk w tym, że ja wiedziałam, że tworzę je niewłaściwie, ale i tak uznałam to za warsztat. Nie wiem, jak jest z Paulą M. Burns. Jak wspomniałam we wstępie, widać z daleka, że książkę napisała debiutantka i to młoda. Takie rzeczy są dozwolone do lat 18, potem następuje wielkie bum i człowiek dojrzewa. Tu autorka zdała się potraktować dość dużo spraw po łebkach. Kilka - jak eksperymenty i ich rezultaty - były dla mnie kompletnie od czapy. Czekam teraz na szpony, dzioby etc. Wyobrażacie sobie, że rośnie Wam dziób? Tutaj znajdziecie coś innego, ale podobnego gatunkowo.

Postaci nie ruszył mnie ani trochę. Może tylko wątek rodziny Novy i to, że umiała sprytnie myśleć. Reszta bohaterów i sytuacji była po prostu nudna i ani trochę oryginalna. W sumie mogę dać plusa tylko Novie za dobre sprawowanie, a i to nie do końca... Przez to, że wszystko wydawało mi się porządnie wymuszone, nie zawsze wiedziałam, czy aby na pewno chcę kontynuować książkę. I junkmeni, czyli nowa odmiana zombie, których tak nie lubię. Chciałam rzucić książką w przeciwległą ścianę, jak o nich przeczytałam.

Ile można zombie?!

Mogę przyznać plusa tylko za ciekawy pomysł (potencjał niestety niewykorzystany). Wykonanie poniekąd też, bo jak na 16/17-latkę styl jest dobry. Poza tym doceniam autorkę za samozaparcie i ukończenie książki z sukcesem w wydaniu jej.

Nie będę Wam tej książki wmawiać i kazać bić księgarzy za to, że nie mają jej na stanie, chyba że chcecie mieć coś na kompletnie luźny wieczór i to na już, bo reszta książek wymaga myślenia. Ta tutaj odmóżdża po mistrzowsku. Śmiałam się, ale częściej z zażenowania niż z zabawności sytuacji. Warszawska Firma Wydawnicza chyba patrzy tylko na pieniądze, a nie na to, co wydaje. Są perły jak "Niewolnica" A.M. Chaudiere, za które kasy w ogóle brać nie powinni, bo takie historie gwarantują sukces na rynku, a są takie jak "Rulebreakerka", przy których nie do końca wiadomo, czy śmiać się, czy płakać. Niemniej zastanawiam się, czy przeczytam drugi tom tej serii, jak wyjdzie... Może autorka wraz z dorastaniem poprawi swój zamysł i pozytywnie mnie zaskoczy.

9 komentarzy:

  1. O ile w ogóle drugi tom zostanie wydany ;) Wszystko zależy pewnie od wyników sprzedaży ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli autorka zgłosi go do tego samego wydawnictwa, to wątpię, by były z wydaniem jakieś problemy ;)

      Usuń
  2. Kurde, a myślałam, że może coś z tego bedzie... Nie wiedziałam, że autorka jest nastolatką. W ogóle nie wiem, jaki jest sens wydawać książki tak młodych osób? Ja sama dostałam ostatnio książkę, której autorka ma 14 lat... Może i jestem negatywnie nastawiona, ale po prostu nie wierzę, żeby osoba 14-16-letnia potrafiła napisać dobrą książkę, wykreować wiarygodne postaci, ciekawe osobowości, opisać całą historię.
    Także... teraz już wiem, żeby omijać szerokim łukiem. 4 to stanowczo za niska ocena.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznam Ci, że ja oceniam książki tak młodych osób patrząc po sobie i historiach, które tworzyłam w ich wieku. Nie wydałabym ich, bo nie nadają się do tego. Cieszę się, że je wymyśliłam, ale to nie to, co chciałabym pokazać ludziom. Niektórzy jednak nie mają tego wyczucia i piszą chyba, byleby wydać. Nie chcę urazić autorki książki, bo nie jest tak zła, ale jednak to nie coś, czym bym zadebiutowała.

      Usuń
  3. Chyba podziękuję;) Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak nie mam nic przeciwko obcobrzmiącym pseudonimom u twórców z Polski oraz nie przeszkadza mi umieszczanie akcji za granicą i nadawanie bohaterom obcobrzmiących imon (a wiem, że wielu czytelników doprowadza to do białej gorączki; ja z kolei wychodzę z założenia, że autor ma prawo kreować w książce to, co mu się żywnie podoba i nie musi osadzać akcji w kraju swojego pochodzenia) tak takie dziwy jak ,,rulebreakerka" nie do końca do mnie trafiają. Bo ani to po polsku, ani po angielsku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też te rzeczy nie przeszkadzają - byłabym hipokrytką, bo sama tak robię. Jednak tu autorka jest trochę za młoda i nie przemyślała wszystkiego.

      Usuń
  5. Tak myślałam - nie wiązałam z tą pozycją większych nadziei.

    OdpowiedzUsuń
  6. Kiedy tylko usłyszałam o tej książce, byłam jej naprawdę ciekawa.
    Później dowiedziałam się, kto ją napisał (wiek autorki) oraz przeczytałam wiele niepochlebnych recenzji - nie dla mnie ;/

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy zostawiony komentarz - uwielbiam je czytać i przez to pomału Was poznawać.
Mała UWAGA: usuwam wszystkie komentarze zawierające linki w jakiejkolwiek formie.