środa, 23 kwietnia 2014

"Pierwszy grób po prawej" - Darynda Jones

Tytuł: Pierwszy grób po prawej
Tytuł oryginalny: First Grave on the Right
Seria: Charley Davidson I
Autor: Darynda Jones
Wydawnictwo: Papierowy Księżyc
Data wydania:  sierpień 2012
ISBN: 978-83-6138-618-6
Liczba stron: 372 
Cena: 36,9 zł
Natalia - moja ocena: 10/10
  
"Po prostu cię znam. Bierzesz wszystko na swoje ramiona, jak ten gość, co podtrzymuje świat, a nie powinnaś. Nie masz nawet w połowie tyle mięśni." 
[s. 345]



Są rzeczy, które zauważamy dopiero, gdy weźmiemy się za coś całkiem poważnie, wsiąkniemy niewiarygodnie głęboko w jakiś temat... i nagle okazuje się, że ma dość poważne minusy. Znalazłam coś takiego w prowadzeniu bloga recenzenckiego. Jako że sama piszę i chcę być czytana, czytam też recenzje innych. Gdy są negatywne, nie mam zbyt wysokich wymagań co do książki, ale gdy spotykam się z samymi pozytywami, to oczekiwania skaczą niebezpiecznie wysoko. Co za tym idzie, czasami dość trudno mnie zadowolić. Z "Pierwszym grobem po prawej" raczej nie miałam tego problemu. Daryndę Jones można śmiało uznać za jedną z najlepszych autorek nurtu urban fantasy, zaraz po Jeanienie Frost czy Ilonie Andrews (duet, wiem, ale i tak rządzą).

Charley Davidson jest Kostuchą. Widzisz, że gada do powietrza, śmieje się i żartuje z trawą, łapie wiatr i wpycha go do samochodu. Zanim zasugerujesz psychiatryk, spójrz w kąt najbliższy wejścia do pokoju. Nie widzisz go? No przecież tam stoi! Jest, pojawił się? No, super, oficjalnie możesz uznać się za osobę paranormalną i jedną z prawie-kostuch na ziemi. Wiem, że się cieszysz. A teraz skończmy twój temat i wróćmy do książki.
Charley jest nie tylko Kostuchą. Dla normalnych ludzi funkcjonuje jako prywatna detektyw. Nikt nie wie, jak rozwiązuje to, co nierozwiązywalne. A ona przecież po prostu rozmawia z umarłymi i pyta, kto ich zabił. Prowadzi ich w stronę światła, o ile tylko uda jej się przekonać zmarłych, że widzenie jej nie znaczy, że ciągle żyją. Teraz musi odkryć mordercę trzech prawników, którzy niestety nie umieją wskazać swoich oprawców. Gdyby tylko był to jej jedyny problem... Nie może przespać spokojnie nawet jednej nocy, ba, czasem wystarczy, że zamknie oczy, a już prowadzi niezwykle bujne życie erotyczne. Męski głos szepczący "Holenderko"* dzwoni jej w uszach, sprawiając, że odkrycie zagadkowej tożsamości kochanka ze snów i mordercy prawników stają się tak samo ważne.

Przyznam Wam, że spodziewałam się - nie wiem dlaczego - historii o kolejnej 16-latce. Jakoś mój mózg nigdy nie rejestrował słów "prywatna detektyw" z tylnej okładki. Tyle bzdur się już naczytałam w romansach paranormalnych, że nie zdziwiłoby mnie w sumie, gdyby nastolatka prowadziła śledztwa, aczkolwiek z pewnością bym to wyśmiała. Tutaj Charley ma lat dwadzieścia parę i chwała za to autorce! Takich bohaterek jest na rynku dziwnie mało, wszędzie tylko nastolatki. A przecież przy akcji osadzonej w Stanach trzeba wiedzieć, że alkohol dozwolony jest dopiero od 21 roku życia! Jak tak można pisać o ciekawej bohaterce, która nawet palcem nie tknie butelki, a piwem rzuci w niedźwiedzia, by go odpędzić? Dzięki Bogu, Charley jest przeciwieństwem.

W ogóle nie wiem, co sobie cała ziemia ubzdurała, że śmierć musi chodzić w czarnej pelerynie z ukrytą twarzą, kosą, powinna być otoczona falą zimna etc. Darynda Jones w końcu ukazała nam pozytywniejszą wersję. Jej Kostucha jest seksowna, ma ponętne kształty, cięty język, ostry humor, gorące sny, chce żyć pełną gębą i przy tym wszystkim należy do rodziny z powiązaniami policyjnymi. Po prostu śmieje się śmierci w twarz. Doskonały zabieg, kłaniam się nisko!

"Może przydałoby mi się szkolenie z wrażliwości. Zapisałam się kiedyś na zajęcia z panowania nad gniewem, ale instruktor mnie wkurwiał."

Nie byłabym sobą, gdybym nie wspomniała o tajemniczym Reyesie, sprawiającym, że Charley czasem kończy swój sen cała mokra. Taka tajemnica mi się podoba. Dobry zamysł i wykonanie, bo postać intryguje, mimo że nie wiemy o nim zbyt dużo poza tym, jak genialny jest w łóżku... lub na blacie kuchenki, biurku, pod prysznicem... Załapaliście już na pewno. To jednak nie wszystko. Tajemniczy kochanek ratuje Charley z każdej opresji. Pojawia się znikąd, ocala jej życie i znika, by pojawić się we śnie i doprowadzić ją do orgazmu. Kolejny powód, by zawzięcie poszukiwać osoby odpowiedzialnej za wszystko, co dobre w jej życiu. I odkryć rzeczy, które na zawsze je zmienią.

Ach, i muszę wyróżnić cudną Cookie! Niesamowita przyjaciółka. Poza tym jej miny podczas wysłuchiwania historii Charley były genialne - przynajmniej w mojej wyobraźni. Nie wspominając, że miała do tej kobiety anielską cierpliwość.

Jak widać po tych ostatnich dwóch akapitach, skupiłam się na innym aspekcie historii niż wątek kryminalny. Zdawało mi się na początku, że autorka wyszła z podobnego założenia, ale nie - każdy element historii dostał należytą porcję uwagi, nie możemy jednoznacznie stwierdzić, że książka jest tylko kryminałem lub tylko historią miłosną, lub też tylko komedią. Wszystko zostało wymieszane w niemal idealnych proporcjach, dzięki czemu każdy znajdzie coś dla siebie.

"(...) złapano mnie kiedyś w zakładzie(...). Szeryf mnie aresztował. Mogłam się mylić, ale przypuszczam, że właśnie wtedy się zaczął mój fetysz mundurowy. Szeryf był gorący. I zakuł mnie w kajdanki. Od tamtej pory jestem inną osobą."

Geneza tytułu jest jak dla mnie przezabawna, chociaż krótka. Nie opowiem jej, bo zepsuję radość z czytania książki, a chcę Was do niej zapędzić czym prędzej!

Dwa słowa o języku i grafice - autorka z pewnością ma bogate słownictwo, co pokazała w "Pierwszym grobie po prawej". Czytało się tę książkę fenomenalnie również ze względu na dobry styl Daryndy Jones. A sama okładka? Proszę Was, czy Papierowy Księżyc kiedykolwiek rozczarowuje? ;)

Krótko mówiąc, polecam Wam tę książkę gorąco! Ja jeszcze dziś zabieram się za drugi tom, czyli "Drugi grób po lewej" i już nie mogę się doczekać, kiedy wydawnictwo wyda kolejną część. Oby jak najszybciej, bo przygody Charley Davidson i jej romans z Reyesem wciągają jak mało która książka! I to z niesamowitym humorem :)

* W "Pierwszym grobie po prawej" pieszczotliwe przezwisko Charley było tłumaczone na Holenderkę. W drugiej części tłumaczka zostawiła zwrot "Dutch". Tłumaczka wyjaśniła sytuację. Cytując: 
"Niekonsekwencja w tłumaczeniu wzięła się stąd, że kiedy pracowałam nad pierwszym tomem, dostępne były tylko tomy 1-3, gdzie Reyes nazywał Charley "Dutch" i nie zawracał sobie głowy wyjaśnianiem, o co mu chodzi. Ja zatem poszłam za symbolicznymi odniesieniami bycia Holenderką - wiecie, Latający Holender jako metafora śmierci itp. - i pisałam "Holenderka". A tu pojawił się tom czwarty, gdzie Charley niespodziewanie dla siebie samej oraz dla mnie zajarzyła, że Reyes wcale nie mówi na nią "Dutch", lecz używa podobnie brzmiącego słowa, które po aramejsku oznacza "Poszukiwaczka". No i znalazłam się w sytuacji, którą można określić jako kicha :) Po licznych konsultacjach z innymi tłumaczami, specjalistami od aramejskiego i hebrajskiego oraz z Wydawcą zmuszona byłam się poddać i udawać, że zawsze było po prostu "Dutch". Mogę tylko prosić o wyrozumiałość - sama nie znoszę niekonsekwencji w przekładzie!
Pozdrowienia,
Ania"

10 komentarzy:

  1. Bardzo wysoka ocena. Mimo, że jest to taka a nie inna tematyka, to powiem szczerze, że mnie zaciekawiłaś :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę :) Książka z pewnością każdemu poprawi humor ;)

      Usuń
  2. Mam na oku tę powieść i cieszę się, że tak wysoko ją oceniłaś. I bardzo dobrze, że bohaterka jest w końcu starsza, bo wszędzie tylko nastolatki :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też ją miałam na oku przez dłuuugi okres i żałuję, że tak długo czekałam ;) I wiek bohaterki właśnie bardzo mi podpasował.

      Usuń
  3. I okładka ładna i fabuła interesująca :) muszę przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciekawy tytuł i książka równie ciekawie się zapowiada. Zapiszę sobie tytuł ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Kiedyś nie ciągnęło mnie do tej powieści, aż w końcu kilka recenzji zaczęło przekonywać mnie do zmiany zdania... Twoja opinia utwierdza mnie w przekonaniu, że jednak warto dać szansę tej książce. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę warto, chociaż powiem Ci, że jak dałam mamie do przeczytania, a ona uwielbia książki z humorem, to twierdzi, że w ogóle jej to nie rusza.

      Usuń
  6. Też przypadła mi ta książka do gustu, teraz muszę sięgnąć po kontynuację. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie sądziłam, że ta książka jest tak ciekawa. Muszę się za nią rozejrzeć.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy zostawiony komentarz - uwielbiam je czytać i przez to pomału Was poznawać.
Mała UWAGA: usuwam wszystkie komentarze zawierające linki w jakiejkolwiek formie.