niedziela, 15 marca 2015

Walka z rakiem w młodzieżowym bestsellerze "Zac & Mia" A.J. Betts

Tytuł: Zac & Mia
Tytuł oryginalny: Zac & Mia

Autor: A.J. Betts
Seria: Real Life
Wydawnictwo: Feeria (Young)
Data wydania: styczeń 2015
ISBN: 978-83-7229-449-4
Liczba stron: 336
Cena: 29,9 zł
Natalia - nasza ocena: 6.5/10


Po fenomenie "Gwiazd naszych wina" Johna Greena spodziewałam się wysypu książek o nastolatkach chorujących na raka. Nie spotkałam się z nim. Dopiero w styczniu dostałam w ręce książkę promowaną jako "porównywalną". Jako że samo GNW mnie nie zachwyciło, a w temacie nowotworów jestem bardzo przewrażliwiona, postanowiłam zaryzykować z A.J. Betts i jej "Zaciem & Mią", licząc na lepszą lekturę. I dostałam coś nowego...tylko na ile ciekawego?

Zac ma 17 lat i choruje na nowotwór. Konkretniej na jego złośliwą odmianę, czyli raka. Dosłownie mieszka w szpitalu razem z mamą, która spędza z synem każdą wolną chwilę, czując się tam jak wśród starych znajomych. Kolejne dni zlewają się w jedno... do czasu, gdy do sąsiedniego pokoju wprowadza się młoda zbuntowana dziewczyna, Mia. Niespodziewanie wzbudza duże zainteresowanie Zaca i to z wzajemnością. Czy znajomość przez ścianę może się rozwinąć w coś większego? Co się stanie, gdy Zaca i Mię przestanie dzielić kilka centymetrów, a zaczną kilometry? I wreszcie - czy rak, który raz tę dwójkę złączył, może ją również rozdzielić?

Jak wspomniałam we wstępie, nie jestem fanką "Gwiazd naszych wina" Johna Greena. Rak został tam dla mnie przedstawiony w zbyt błahy sposób, nawet jak na literaturę młodzieżową. U A.J. Betts jest lepiej z realizmem, ale też nie odczułam tej specjalnej atmosfery, która towarzyszy śmiertelnej chorobie. Brakowało mi większych, wyraźniejszych emocji i konkretnej historii. Nie twierdzę, że tych elementów nie ma - są po prostu zbyt słabo zarysowane. Fabuła mogłaby być ściśnięta w mniejszej liczbie stron, zamiast momentami dłużyć się i zwyczajnie zanudzać czytelnika. Podkreślam jednak, że były to tylko sceny i wątki, które można zliczyć na palcach jednej dłoni.

Bohaterowie mnie nie porazili, ale też nie załamali. Mia była charakterna, dobrze skonstruowana. Przeszła wielką przemianę między pierwszą a ostatnią stroną i wyszło to naprawdę naturalnie. Mimo przedstawienia jej na dzień dobry w negatywnym świetle, zapałałam do niej ogromną sympatią, która nie ustępowała podczas lektury, chociaż przyznam, że miałam kilka momentów zwątpienia. Dziewczyna zbyt długo kręciła i błądziła wokół tych samych tematów. Zbyt wiele stawiała pod znakiem zapytania, by potem niespodziewanie podjąć zupełnie inną decyzję. Była spontaniczna, ale niepewna i bardzo wrażliwa. Zac zaś był jednym z najmniej wyrazistych męskich bohaterów, jakich poznałam w ciągu ostatniego roku. Taki ludzki flak, daję słowo. Nie przez chorobę - ta uczyniła go silnym i podobało mi się jego myślenie... momentami. Te przebłyski zdarzały mu się na tyle rzadko, że policzyłabym je na palcach, tyle że tym razem obu dłoni. Większość czasu kompletnie nie podchodziło mi ciągłe analizowanie wszelkich statystyk oraz stosunek do matki, która tak się przejmowała zdrowiem swojego dziecka. Mimo to potrafił być uroczy, musiał tylko bardzo chcieć.

Historia, ku mojemu rozczarowaniu, okazała się dość przewidywalna. Nie wiedziałam co prawda, co spotka Mię, ale czułam, że nie będzie tak, jakby chciała. Jednak ostatnie 40 stron było dokładnym opisem wszystkiego, co wyobraziłam sobie po znajomości pierwszych 40. Oczekiwałam czegoś bardziej zaskakującego, emocjonującego. Gdyby nie postać Mii, uznałabym tę historię za mocno przeciętną. Ona jednak ją uratowała i sprawiła, że mimo wszystko poczułam jakąś sympatię do autorki i w pewien sposób do Zaca (widzianego oczami Mii, bo w moich kiepsko wypadł). 

Spytana o to, czy warto przeczytać "Zaca & Mię" odpowiedziałabym, że jeśli lubisz konkretne, wyraziste bohaterki z dobrą historią, to gorąco polecam. Jeśli jednak drażnią Cię kolejne historie w klimacie "Gwiazd Naszych Wina", zrezygnuj. "Zac & Mia" jest ładniejsze, lepsze, poważniej traktujące raka, oszczędzając mu absurdalnego humoru... i mówi o tym samym problemie, tylko w inny sposób.

Za możliwość przeczytania książki A.J. Betts dziękuję Wydawnictwu Feeria Young.



13 komentarzy:

  1. Odpuściłam ją sobie dawno temu i tak już chyba zostanie. ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Słyszałam już wiele o tej książce, ale wśród tylu perełek, które chce przeczytać, po prostu na takie książki nie wystarcza mi miejsca ani czasu :)

    OdpowiedzUsuń
  3. GNW czytałam i mnie się osobiście podobała opisana w niej historia. Jednakże gówno wiem na temat raka i nie jestem w stanie stwierdzić, czy Green dobrze opisał tę chorobę czy też nie, jednakże miała jak dla mnie w sobie to "coś", co zadecydowało o zauroczeniu nią. Dlatego też sięgnę po Zaca i Mię, bo lubię takie książki.

    OdpowiedzUsuń
  4. Chyba sobie ją odpuszczę. Podobało mi się Gwiazd naszych wina, ale wystarczy mi jedna książka w tym klimacie - nie chcę czytać kolejnych.

    czytelnia-cynki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Mi również nie podobała się książka "Gwiazd naszych wina". Słyszałam również o tej książce, ale chyba nie jest to książka po którą bym sięgnęła gdybym miała wolny czas.
    Pozdrawiam !

    http://in-our-different-world.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Chyba sobie ją odpuszczę. Podobało mi się Gwiazd naszych wina, ale wystarczy mi jedna książka w tym klimacie - nie chcę czytać kolejnych.

    czytelnia-cynki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Po TFiOS boję się czytać książek o takiej tematyce, za bardzo mną wstrząsają i przez kilka następnych dni po takiej lekturze mam zupełnego doła, a muszę z tym uważać, bo już raz depresje przechodziłam :(

    OdpowiedzUsuń
  8. Jakoś nie do końca przemawiają do mnie historie o miłościach nastolatków. Nawet w takiej "oprawie". Zabiegać nie będę, ale gdyby sie natrafiła okazja to czemu nie.

    OdpowiedzUsuń
  9. Myślę, że przeczytam. "Gwiazd naszych wina" podobało mi się i chciałabym zobaczyć jak będzie z inną książką o podobnej tematyce :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie lubię kopiowania pomysłów, a tutaj zmieniona jest Greena. No, ale zobaczymy, jak wpadnie w moje rece to przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  11. Dla mnie "Gwiazd naszych wina" było dobrą książką, lecz baardziej podobał mi się film :)
    z tej książki zrezygnuje ...

    OdpowiedzUsuń
  12. Zac&Mia bardzo mi się podobała. Może dlatego, że nie czytałam Gwaizd naszych wina i nie mam porównania.

    OdpowiedzUsuń
  13. Czytalam obie i obie mi sie bardzo podobaly. Temat przewodni choroba, ale ksiazki sa zupelnie inne. Warto siegnac.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy zostawiony komentarz - uwielbiam je czytać i przez to pomału Was poznawać.
Mała UWAGA: usuwam wszystkie komentarze zawierające linki w jakiejkolwiek formie.