czwartek, 30 czerwca 2016

Kto się czubi... "Zanim się pojawiłeś" Jojo Moyes


Nadszedł czas na coś więcej niż kilka słów o niesamowitej powieści Jojo Moyes. Jesteście gotowi?
~ * ~


Tytuł: Zanim się pojawiłeś
Tytuł oryginalny: Me Before You
Autor: Jojo Moyes
Wydawnictwo: Świat Książki
Data wydania: kwiecień 2016
Natalia - ocena: 9/10

Przepiękna, wzruszająca, wciągająca. Te trzy słowa w zupełności wystarczyłyby do opisania książki, która połowę czytelniczek doprowadziła do łez, a pozostałe do różnych przemyśleń. Postaram się mimo wszystko napisać o niej trochę więcej, mimo że wciąż nie jestem pewna, czy istnieją jakiekolwiek słowa, by opisać tę magię.

Louisa Clarke intensywnie poszukuje pracy. Próbowała już kilku różnych i z żadnej nie jest zadowolona. W końcu dostaje ofertę „nie do odrzucenia” – bogata rodzina Traynorów poszukuje opiekunki dla ich sparaliżowanego syna, Willa. Nikt nie uprzedza jednak, że mężczyzna jest zgorzkniały i zarozumiały, przez co bardzo uprzykrza Louisie życie. Ta musi jednak pomóc rodzinie finansowo, więc nie poddaje się i próbuje do niego dotrzeć. Żadne z nich nie ma jednak pojęcia, jak bardzo ta znajomość odmieni ich życie.

Zacznę od tego, że jestem już po obronie licencjatu i jedynie czekam na dyplom, uprawniający mnie do pracy w rehabilitacji, w tym z osobami niepełnosprawnymi. Między innymi dlatego zainteresowała mnie historia Lou i Willa - byłam ciekawa podejścia autorki do problemu porażenia czterokończynowego u młodego człowieka. I jestem zadowolona niemal w 100%, gdyż książka nie tylko ukazuje wiele pobocznych problemów związanych z chorobą, ale również sprawia, że każdy czytelnik może zastanowić się, co postanowiłby na miejscu Willa.

Dwie możliwości wyboru, postawione przed bohaterem, wywołają u niejednej osoby „konflikt moralny”. Jedni zgodzą się z Willem, drudzy stanowczo się sprzeciwią – i nie można powiedzieć, że ktoś wybrałby niewłaściwie. Obie decyzje świadczą o odwadze, mimo że różnie postrzeganej i definiowanej. Wszyscy wiemy również, że można zapewniać siebie i innych o pewnej decyzji, kiedy nie jest się w kryzysowej sytuacji. Gdy ta zaś nadchodzi, nieraz zmieniamy zdanie o 180 stopni.

Przyznam, że na początku uważałam Willa za zarozumiałego egoistę. Z czasem jednak zauważyłam, że miał prawo do swojego zgorzknienia i nieustannie rzucanych uwag. Rodzina narzucała na niego z góry wiele decyzji i mężczyzna mógł mieć zwyczajnie dość. Tym, co bardzo mnie wzruszyło, jest fakt, że mimo swojej sytuacji motywował Louisę do podbijania świata, czerpania z życia tyle, ile tylko może. Jej postać również była cudowna. W wielu sytuacjach potrafiłam się z nią utożsamić, niemniej nie jestem pewna, czy miałabym tyle odwagi co ona, mimo że na co dzień pracuję z pacjentami z różnymi chorobami. Wzbudziła mój podziw i nie raz zarówno rozbawiła, jak i wzruszyła.

Posiadam książkę w obu wydaniach i mimo że nie jestem zwolenniczką okładek filmowych, w tym przypadku zdjęcie Emilii Clarke i Sama Claffina zdobyło moje serce, a oryginał nie przekonuje mnie ani trochę.

Mam już drugi tom, zamierzam zabrać się za niego dosłownie na dniach, a Wam polecam nie tylko lekturę książki „Zanim się pojawiłeś” Jojo Moyes, ale również wybranie się do kina na ekranizację. Jeśli lubicie płakać i wzruszać się, to historia Lou i Willa jest dla Was idealna.

PS. Błagam, nie sprawdzajcie tytułu drugiego tomu – spoileruje zakończenie pierwszego!


Recenzja znajduje się również na portalu DużeKa.
Za egzemplarz dziękuję portalowi DuzeKa.pl oraz wydawnictwu.

31 komentarzy:

  1. Muszę ją w końcu wypożyczyć, mam nadzieję, że jak znajdę się w bibliotece to i ona będzie na mnie czekać!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nigdy nie umiałam czekać, aż biblioteka łaskawie zakupi książki ;)

      Usuń
  2. Nie spotkałam chyba jeszcze negatywnej recenzji tej książki, ale boje się tych emocji, więc czeka ona nadal na półce. Do tej pory pamiętam jak pół nocy przeryczałam nad "Ps.Kocham Cię"...
    witam w klubie - ja też jestem po obronie licencjatu, czekam na odebranie dyplomu i czas, kiedy będe mogła zacząć pracę w szpitalu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Negatywnych nie ma, ale są neutralne ;)
      Też fizjoterapia?

      Usuń
  3. Czytałam - genialna książka! :) Wczoraj byłam na filmie i ryczałam jak bóbr :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Przeczytałam w ciągu kilku godzin. Historia wciągnęłam mnie już na samym początku, a Lou nie da się nie lubić. Co do Willa miałam podobne odczucia - początkowo wydawał mi się strasznym egoistą, a potem zmieniłam o nim zdanie :)
    Krótko mówiąc: "Zanim się pojawiłeś" to jedna z najlepszych książek, jakie czytałam w tym roku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak dla mnie jedna z lepszych, ale nie najlepszych :)

      Usuń
  5. Ja jeszcze jestem przed książką i przed filmem. Początkowo podchodziłam do tego bardzo enryzjastycznie, ale po recenzji Zwierza trochę krytyczniej patrze na tę historię i już niestety wiem mniej więcej jak się skończy, ale i tak w końcu się z nią sama osobiście zapoznam, bo lubię takie wzruszające historie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z perspektywy czasu też nabrałam do tej historii trochę dystansu, jednak nie zmienię opinii. Warto poznać.

      Usuń
  6. Ja jestem po lekturze i jestem wstrząśnięta! Ta historia jest piękna, magiczna i cholernie wzrusza!
    Czuję, że film porwie mnie równie mocno i że nie obejdzie się bez wielu chusteczek! Mam nadzieję, że wkrótce będę mogła go zobaczyć. :')

    Niecierpliwie czekam na recenzje drugiej części, ponieważ przyznam szczerze, trochę się jej obawiam. ;o

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Film jest cudowny. Emilia i Sam spisali się fenomenalnie.

      Usuń
    2. Bogini już wiem...! Zaciągnęłam na film chłopak. I przyjaciółkę. I jej chłopaka. Przed seansem rozdawali chusteczki. Wzięłam całą paczkę! <3

      Usuń
  7. Setki osób poleca, tysiące wyrusza na film, a ja... nie mogę się przełamać. Jakoś nie przepadam za miłosnymi wyciskaczami łez. Twoja recenzja dała mi trochę do myślenia, może kiedyś się zdecyduję.
    Pozdrawiam :)
    http://papierowenatchnienia.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz co, nie u wszystkich ta książka czy film wyciskają łzy. Wiele osób przeczytało ją bez jakichkolwiek wzruszeń ;)

      Usuń
  8. Ciężko nie sprawdzić tytułu drugiego tomu, skoro wszędzie o nim trąbią. ;-) Nie czytałam jeszcze "Zanim się pojawiłeś", a już wiem, jaki będzie koniec tej historii. Niemniej z przyjemnością sięgnę po nią.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety - z tym końcem i tytułem kolejnej części autorka sama strzeliła sobie w stopę.

      Usuń
  9. Jejku, nie mogę już czytać tylu recenzji tej książki, bo tym bardziej mi żal, że nie mam jej jeszcze w swoich zbiorach! :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie interesowałam się długo tym tytułem, ale niedawno zmieniłam zdanie:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Czytałam - jak tylko zobaczyłam zwiastun filmu, zaczęłam poszukiwać egzemplarza... i znalazłam. Wzruszyła mnie ta opowieść i zmusiła do wielu przemyśleń. To nie jest łatwa historia, w której brak też łatwych odpowiedzi. Nie przewidziałam, że wystąpi w przeszłości Lou taki wątek jak ten z labiryntem - szkoda, że nie uwzględniono tego potem w filmie.
    Muszę zdobyć drugi tom :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętam, byłam na bieżąco z Twoimi poszukiwaniami na fanpejdżu :)
      Rzeczywiście szkoda - labirynt byłby bardzo fajnym dodatkiem.

      Usuń
  12. Ta książka jest cudowna, na pewno zapamiętam ja na długo. Autorka sprawiła, że w jednej chwili śmiałam się, a w następnej miałam łzy w oczach. Nie mogę się doczekać, aż sięgnę po kontynuację ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Książka bardzo wciągająca. Piękna. Polecam

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja już zaczynam czytać drugą część, ale wiem, że to na pewno nie będzie już to co pierwsza część. Po prostu zakochalam sie w tej książce i była to pierwsza książką, którą czytałam zalana łzami.. nigdy mi sie to nie zdarzylo. Jestem po prostu zachwycona. Pozdrawiam ciepło i zapraszam do mnie na bloga ( recenzentka-ksiazek.blogspot.com )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Daj mi znać, czy to prawda, że druga część jest na siłę - w sensie czy to czuć podczas czytania :)

      Usuń
  15. Kilka dni temu kupiłam ją i już nie mogę się doczekać, kiedy zacznę ją czytać. Też nie jestem zwolenniczką filmowych okładek, ale ta mnie oczarowała, zaś oryginał wcale mi się nie podoba. Słyszałam, że film również jest bardzo dobry :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, to witaj w klubie :)
      Film jest wzruszający. Warto zobaczyć i porównać z książką :)

      Usuń

Dziękuję za każdy zostawiony komentarz - uwielbiam je czytać i przez to pomału Was poznawać.
Mała UWAGA: usuwam wszystkie komentarze zawierające linki w jakiejkolwiek formie.