piątek, 17 lutego 2017

Hrabia, aktor i kobieta,
czyli "Siedem spódnic Alicjii" Joanny Jurgały-Jureczki

Znowu skusiłyśmy się z mamą na polską autorkę. Tym razem padło na książkę Joanny Jurgały-Jureczki, której opis sugerował coś zgoła innego niż to, co otrzymałyśmy.



Tytuł: Siedem spódnic Alicji
Autor: Joanna Jurgała-Jureczka
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Data wydania: styczeń 2017
Liczba stron: 304
Ocena: 7/10

Alicja Modrzewska jest kobietą samodzielną i niezwykle porywczą, skłonną do popełniania mniejszych i większych faux pass. Spotyka się z wyniosłym hrabią Przebłockim, jednak nie potrafi zaakceptować relacji, w której uważana jest za gorszą czy też mniej wartościową. Rozstaje się więc z hrabią i postanawia powrócić do Stawisk, w których poznaje Dawida, młodego, trochę zapatrzonego w siebie aktora. Hrabia jednak nie daje za wygraną…
Jak potoczą się losy Alicji? I jakie znaczenie mają w tym wszystkim tytułowe spódnice?

"Siedem spódnic Alicji" to zdecydowanie bardziej powieść obyczajowa niż romans, ale napisana na tyle ciekawie, że warto poświęcić jej jeden z licznych chłodnych wieczorów. Historia opowiada o poszukiwaniu własnej drogi w życiu i o rodzącym się uczuciu, które nie przychodzi od razu, lecz potrzebuje czasu, by rozkwitnąć na dobre. Jednak owo uczucie jest jakby dodatkiem do całości, która składa się z wielu elementów, a prym wśród nich wiodą wspomnienia, legendy i anegdoty. Jest ich tu sporo: począwszy od wspomnień jednej ze starszych mieszkanek portugalskiego Nazare na wybrzeżu Atlantyku, która opowiada o siedmiu spódnicach w różnych kolorach, które miejscowe kobiety nakładały na siebie, czekając na swoich mężczyzn wypływających w morze, po barwne opowieści babci Łucji Śliwkowej z polskich Stawisk, które dotyczyły dawnej świetności pewnego dworu i jego nietuzinkowych mieszkańców. Autorka prowadzi kilka wątków przy sporej liczbie barwnych postaci. Jest tajemnica oraz dużo humoru i malowniczych opisów przyrody. Akcja tej powieści rozgrywa się w Portugalii, w Polsce i w Chorwacji, choć w polskich Stawiskach najdłużej.

Kim jest tytułowa Alicja? To młoda dziewczyna, która próbuje zrozumieć, czego tak naprawdę oczekuje od życia i z kim chce je spędzić. Czy z poważnym i dystyngowanym hrabią Adamem Franciszkiem Przebłockim, czy raczej z pewnym czarującym młodym aktorem i celebrytą Dawidem Zanem? Alicja jest sympatyczną postacią, którą lubi się już od pierwszej strony tej powieści, natomiast jej wybrankowie początkowo nie wzbudzają pozytywnych emocji. Jeden z nich jest powściągliwy, wręcz flegmatyczny, choć nie pozbawiony uroku, drugi zaś porywczy i arogancki. Którego z nich wybierze Alicja? Niby się domyślałam, ale nie byłam pewna, gdyż autorka ciągle coś zmieniała, przestawiała, kombinowała. I dobrze, bo to sprawiło, że niemal przez cały czas czułam zaciekawienie i zadawałam sobie pytanie, jak to się skończy, dzięki czemu trudno było oderwać się od lektury.    

Za to postaci drugoplanowych jest sporo, ale nie mylą się czytelnikowi, ani nie zlewają w jedno - każda z nich jest na swój sposób wyjątkowa. Mamy tu więc mieszankę (prawie) wybuchową, składającą się z kilku pokoleń, różniących się pochodzeniem, wykształceniem, wychowaniem i podejściem do życia. Jednak najlepsza i najzabawniejsza jest babcia Łucja Śliwkowa, która jest taką wisienką na torcie tej opowieści, jej dobrym duchem i spoiwem. Choćby tylko dla niej warto przeczytać tę książkę.

Książka ma ładną, przyciągającą wzrok okładkę, chociaż raczej mało nawiązującą do tytułu. Napisana jest lekko i bardzo przystępnie, a do tego zawiera sporą ilość ciekawych i przezabawnych opowiastek, więc z pewnością nie będziecie się przy niej nudzić. Jedyne, do czego mogłabym się przyczepić, to zbyt mało romansu w romansie, a przecież opis sugeruje coś innego.

Tytuł nawiązuje do legendy o kobietach portugalskich rybaków, czekających na nabrzeżu na swoich mężczyzn i wypatrujących z obawą i nadzieją, czy uda im się wrócić. Te spódnice są symbolem cierpliwości, oczekiwania i wiary, które główna bohaterka musi „na siebie założyć”, by wreszcie doczekać się na swojego mężczyznę.

Jeśli lubicie powieści obyczajowe rozgrywające się w większości w wiejskim, sielskim klimacie, to będziecie usatysfakcjonowani lekturą "Siedmiu spódnic Alicji". Niemniej fani klasycznych romansów mogą poczuć lekki zawód. 

Za książkę dziękuję Wydawnictwu Zysk i S-ka.

1 komentarz:

  1. Jestem chyba z grupy, którym obyczajówki nie podchodzą, dlatego ta książka zdecydowanie nie jest dla mnie, ale brzmi ciekawie i sielankowo ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy zostawiony komentarz - uwielbiam je czytać i przez to pomału Was poznawać.
Mała UWAGA: usuwam wszystkie komentarze zawierające linki w jakiejkolwiek formie.