Powieść, wobec której nie miałam dużych oczekiwań, uprzyjemniła mi wczesnowiosenne wieczory. Czy jednak spodoba się każdemu?
Nie miałam wielkich oczekiwań wobec "The Great Library of Tomorrow". To powieść fantasy oparta na bardzo atrakcyjnym pomyśle: biblioteki jako centrum świata, w którym wiedza i wartości dosłownie podtrzymują istnienie całych królestw. Już sam blurb sugeruje historię o odpowiedzialności, jedności i walce z zagrożeniem uderzającym w fundamenty cywilizacji. I rzeczywiście - ten motyw jest jedną z najmocniejszych stron książki.
Wielka Biblioteka Jutra, jako miejsce łączące różne królestwa przez magiczne portale, działa na wyobraźnię i ma w sobie coś z klasycznej fantastyki przygodowej. Czuć inspirację opowieściami, które celebrują wiedzę, współpracę i siłę idei. Sama jednak najbardziej doceniam konsekwencję w budowaniu symboliki - biblioteka jako strażniczka wartości to koncept po prostu bardzo wdzięczny literacko.
Postać Helii, Mędrczyni Nadziei, została zaprojektowana jako bohaterka niosąca ogromny ciężar odpowiedzialności. Jej historia zaczyna się dramatycznie i od razu stawia ją w sytuacji granicznej. I to sprawia, że przynajmniej ja od pierwszych stron poczułam stawkę tej opowieści. Relacja z Xavierem (jak ja nie lubię tego imienia w pisowni przez X) oraz jego poświęcenie stanowią emocjonalny punkt wyjścia dla dalszych wydarzeń. Widać, że autorka chciała opowiedzieć historię o stracie, odwadze i poszukiwaniu sensu w świecie, który nagle przestaje być bezpieczny.
Jednocześnie muszę uczciwie powiedzieć, że nie każdy element tej powieści działa równie dobrze. Momentami tempo historii jest nierówne, a niektóre postacie są zwyczajnie infantylne. To sprawia, że książka może wydawać się skierowana raczej do młodszego odbiorcy lub do osób szukających lżejszej fantastyki przygodowej.
Nie oznacza to jednak, że powieść jest płytka. Wręcz przeciwnie - w tle przewijają się ważne pytania o rolę wiedzy i odpowiedzialności za świat, który dziedziczymy. Motyw milczącej Księgi Mądrości jest szczególnie ciekawy, bo symbolizuje moment, w którym autorytety przestają dawać odpowiedzi, a bohaterowie muszą polegać na własnych decyzjach.
Doceniam także styl autorki, który jest przystępny i obrazowy. Opisy miejsc i wydarzeń są czytelne, a sceny akcji dość dynamiczne. Dzięki temu książkę czyta się szybko - jak na swój brak czasu, pochłonęłam ją naprawdę sprawnie.
Podsumowując, "The Great Library of Tomorrow" to solidne fantasy z bardzo dobrym pomysłem na świat i wyraźnym przesłaniem. Nie jest to jednak książka bez wad, bo momentami brakuje jej narracyjnej dyscypliny i głębszego rozwoju postaci. Dla jednych będzie to wciągająca, magiczna przygoda, dla drugich historia zbyt prosta lub chaotyczna. Ja widzę w niej przede wszystkim obiecujący początek serii, która ma potencjał, by z każdym tomem dojrzewać razem ze swoimi bohaterami.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Na blogu korzystam z zewnętrznego systemu komentarzy Disqus. Więcej na ten temat znajdziesz w Polityce Prywatności Bloga.