poniedziałek, 9 września 2013

"Pieprzyć przyjaciół" - Sophie Andresky

Tytuł: Pieprzyć przyjaciół 
Tytuł oryginalny: Fuck Your Friends 
Autor: Sophie Andresky 
Wydawnictwo: Czarna Owca 
Seria: Czerwona Seria 
Tłumacz: Zofia Andrzejczak 
Data wydania: maj 2013
ISBN:  978-83-7554-628-6 
Liczba stron: 248
Cena: 24,9 zł
Natalia - moja ocena: 4,5/10

Jak zapewne zauważyliście, ostatnio czytam dość dużo literatury erotycznej. Nie przeważa ona nad fantastyką, ale stanowi pewną część mojej biblioteczki. Z dużym zainteresowaniem sięgnęłam więc po dość cienką historię seksualnego czworokąta pt. "Pieprzyć przyjaciół". Od jakiegoś czasu przymierzam się do trójkąta u Megan Hart, więc stwierdziłam, że póki nie mam tego, użyję jednej osoby więcej. Obawiałam się trochę tego eksperymentu, ale się nie zawiodłam. Książka spełniła moje oczekiwania co do joty, ale też ich nie przekroczyła. Była po prostu dokładnie taka, jak się spodziewałam.

Dwie pary. Jedna dojrzała - Ellen i Hyper, a druga tylko w połowie - Irina i Oskar. Pewnej nocy ich drogi splatają się w klubie dla swingersów, czyli par skłonnych do seksu z kimś nowym i urozmaicenia w ten sposób życia seksualnego. Hyper i Irina zaczynają spędzać ze sobą więcej czasu, podobnie jak Oskar i Ellen oraz obie kobiety razem. Wszyscy zaprzyjaźniają się ze sobą, wspierają się nawzajem i uzależniają od siebie na różne sposoby. Jednak wciąż mają przed sobą sekrety, które mogą zagrozić związkom, przyjaźni i im samym.



Czerwona Seria ma to do siebie, że zawiera ostre sceny erotyczne. Na okładce "Pieprzyć przyjaciół" naklejono o tym nawet niewielkie ostrzeżenie - cóż, dla mnie to jak kwiaty dla pszczoły. Zaczęłam czytać i już pierwsza scena rozłożyła mnie na łopatki. Nie była zła. Ba, pomysł i jego wykonanie mi się spodobały, tylko jednak nie wyobrażam sobie osób aż tak bezwstydnych, by celowo kochać się na tylnych siedzeniach taksówki i namawiać taksówkarza, by patrzył i sam się nakręcał. Szczególnie że to podobno bohaterkę nie bardzo kręciło i wszystko robiła dla swojego męża, by jemu było dobrze. Oddanie doprawdy niezwykłe, ale też burzące wartość postaci jako niezależnej kobiety, którą przecież już była, prowadząc własny biznes. Sklepy z gadżetami erotycznymi są obecnie niezwykle modne. Znajdziecie je w Paryżu przy Moulin Rouge i w Warszawie przy Marszałkowskiej z krzyczącymi wystawami - ten należący do Ellen jest jednak bardziej kulturalny i to bardzo mi się spodobało. Taka pierdółka, ale jednak.

Wracając do tematu erotyki w erotyku - wydała mi się ukazana w tylko niewiele kulturalniejszy sposób niż w "Mistrzu" Katarzyny Michalak (recenzja) Nawet sceny seksu homoseksualnego były opisane z większym smakiem. Szkoda jednak, że autorka nie zostawiła wyobraźni pola do popisu - wszystko opisywała momentami zbyt dosadnie, jakby sądziła, że odbiorcy nie zrozumieją, co czytają. Raziło mnie też, że życie głównej bohaterki opierało się tylko i wyłącznie na kolejnych stosunkach i masie orgazmów. Rozumiem, że najwyraźniej była nimfomanką, ale gdzie ta kobieca niezależność? Dodatkowo przyznam, że coś mi nie grało w powiązaniu jej charakteru z preferencjami seksualnymi. Nie wiem co, ale może to jeden z tych specyficznych dla niemieckiej literatury elementów.

Fabuła nie jest jakaś super oryginalna. Obie kobiety mają biznesy związane z seksem i erotyką, a obaj mężczyźni kompletnie go niedotyczące. Każdy kocha się z każdym, pary szybko się zmieniają, ale wstępne układy wciąż pozostają najważniejsze. Jest stalking, o który próbowałam z całych sił obarczać kierowcę albo kogoś z klubu swingersów, bo nawet to byłoby mniej przewidywalne niż pomysł autorki. Jest intryga miłosna i wątek, powiedzmy, kryminalny. Są postaci - mniej schematyczne jak Ellen i bardziej schematyczne jak Oskar czy Irina. Hyper był taki pośrodku. Świetnym zabiegiem było wciśnięcie postaci Ellen różnych przemyśleń, a historii dodania tajemniczości i niepewności co do kolejnego dnia - mimo że obecność tego ostatniego była dla mnie oczywista od momentu, w którym poznałam opis z tylnej okładki. Podobało mi się jednak, jak autorka ten wątek poprowadziła. Do tego walka z problemami w związku i udowodnienie, że pogoń za marzeniami nie zawsze przynosi dobre skutki i że nawet małżeństwa o długim stażu mają przed sobą mroczne sekrety. W ogóle strona psychologiczna powieści zasługuje na duże uznanie. Została dobrze przemyślana i skonstruowana bez większych nieścisłości.

Niestety bardzo zraziły mnie niektóre zwroty będące ewidentnie winą tłumaczki. Kto w dzisiejszych czasach używa określenia "puśka" na kobiece narządy? To i tak było jeszcze w miarę kulturalne w porównaniu z tymi wulgarniejszymi. Mówiłam, że język autorki był dobry, ale z tymi określeniami części ciała sama nie wiem, po której stronie - autorki czy tłumaczki - leży większa wina. Skutecznie odstraszały mnie od powieści. 
Mimo to w książce jest coś takiego, co kazało mi czytać dalej. Może zabrzmi to, jakbym się powtarzała, bo to samo pisałam o "Przeznaczonej do gry" (recenzja), ale nawet jak musiałam odłożyć książkę, to z przyjemnością i szczerą ciekawością do niej wracałam.

Gdzieś spotkałam się z komentarzem, że nikogo nie powinna gorszyć wulgarność niektórych scen - nie ich opisów, a samych scen! - bo to przecież literatura erotyczna. Przepraszam bardzo, ale Anne Rice tworzy wybitne erotyki i jakoś nie potrzebuje w nich wulgarnych scen, by takimi je stwarzać. Nie łączcie literatury w tym stylu z wulgarnością, bo ominie Was wiele wartych uwagi książek. 

Podsumowując, "Pieprzyć przyjaciół" jest dla osób, które po prostu lubią erotyki i nie mają nic przeciwko homoseksualnemu seksowi ani trójkątom i czworokątom seksualnym. Również musicie nastawić się na naprawdę śmiałe sceny - tak jak ostrzega nalepka na okładce. Ja po tym, jak przebrnęłam przez erotyczną trylogię o Różyczce Anne Rice, mogę czytać wszystko w tym temacie :) Książka fabularnie i ogólnie średnia, ale jeśli brakuje Wam całkiem ciekawej lektury, to warto spędzić z nią te kilka godzin.

Za książkę dziękuję wydawnictwu Czarna Owca.




18 komentarzy:

  1. Eh niestety książka nie jest w moim stylu. Literatury erotycznej wprost nie znoszę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taka więc tym bardziej Ci się nie spodoba, bo rzeczywiście jest dość śmiała.

      Usuń
  2. Raczej nie dla mnie, chociaż czasami sięgam po takie pozycje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To w wolnej chwili spróbuj, a nóż Ci się spodoba ;)

      Usuń
  3. Znaleźć dobry erotyk to teraz ciężka robota. Po tę książkę na pewno nie sięgnę. Nie intrygują mnie jakiekolwiek seksualne czworokąty ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też nie intrygowały, ale mimo to jak się zabrałam, to czytałam z ciekawością :)

      Usuń
  4. Nie podoba mi się ta książka i wątpię, abym ją przeczytała. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Czytałam sporo negatywnych recenzji tej książki, raczej sobie ją daruję. : )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja czytałam różne recenzje, jedne lepsze, drugie gorsze, dlatego z ciekawością do książki zasiadłam i w sumie dobrze się ją czytało :)

      Usuń
  6. Niestety nie moje klimaty, ale recenzje czytało mi się bardzo dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Oj nie czytam takiej literatury :)
    http://qltura.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Lubię czytać erotyki i się tego nie wstydzę, wszak wszystko jest dla ludzi. Zgadzam się z tobą, że Czerwona Seria zawiera ostre sceny erotyczne. Kilka książek z tej serii przeczytałam, to wiem. Co do powyższej powieści to powiem szczerze, że zraził mnie jej tytuł. Gdyby był inny to sięgnęłabym po nią bez wahania a tak to wstydzę się w otoczeniu rodziny pokazywać, że czytam tak pozornie wulgarną książkę. Można wprawdzie ją obłożyć gazetą itp, ale mimo wszytko jakoś czuje opory.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, istnieje granica dobrego smaku w takich scenach. Te tutaj akurat jej nie przekraczają, tylko język momentami mi nie pasował. Ja książkę kładłam po prostu okładką do dołu i problem rozwiązany ;)

      Usuń
  9. To mnie już interesuje bardziej niż "Perwersjonistka", ale jednak też nie jakoś super mocno.

    OdpowiedzUsuń
  10. Może za erotykami nie przepadam, ale co innego czytać Greya, a co innego powyższe dzieło :) Wiadomo, że literatura z klasą różni się od zwykłego chłamu :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Może za jakiś czas sięgnę :) Na ten moment wolę mniej pikantne książki :D

    Pozdrawiam i zapraszam do mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. recenzja bardzo dobrze, nie czytam często takich książek, ale na nią może się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy zostawiony komentarz - uwielbiam je czytać i przez to pomału Was poznawać.