poniedziałek, 12 maja 2014

"Gra o miłość" - Jennifer Probst

Źródło: gandalf.com.pl
Tytuł: Gra o miłość
Tytuł oryginalny: The Marriage Mistake
Autor: Jennifer Probst
Wydawnictwo: Akapit Press
Data wydania: październik 2013
ISBN: 978-83-62955-89-3
Liczba stron: 350
Cena: 36,9 zł
Natalia - moja ocena: 8/10
W końcu odważyłam się na pierwsze spotkanie z Jennifer Probst, debiutującej w wieku lat dwunastu, a teraz - po ślubie, dwóch ciążach, tytule magistra z literatury angielskiej - piszącej romanse bardziej i mniej erotyczne. Podeszłam do książki z rezerwą i zaczęłam czytać... i rany, ależ to było spotkanie!

Michael Conte prowadzi rodzinny biznes wraz z przyjacielem rodziny - Maksem Greyem. La Dolce Maggie, nowojorska filia szybko rozwijających się piekarń, świetnie prosperuje, więc do Michaela dołącza jego młodsza siostra, która dopiero co obroniła dyplom MBA renomowanej uczelni i została przyjęta na staż u brata. Jest tylko jeden problem - Michael chce, by Carina została asystentką Maksa, w którym dziewczyna od wielu lat się podkochuje. On przez tyle lat traktował ją jako małą płaczliwą smarkulę, którą trzeba się non-stop opiekować i jest zdziwiony, widząc pewną siebie femme fatale.
Kilka podejść, trzy wyzwania, jedna wspólna noc i... Do czego może doprowadzić powstrzymywane latami pożądanie?


Na początek - nie czytajcie opisów tej książki na okładce. Zdradzają całą książkę i zostawiają ostatnie 50-80 stron jako niespodziankę.

Jak pisałam we wstępie, podeszłam do książki z pewną rezerwą. Obawiałam się romansu rodem z Harlequina i jakieś jego elementy były, bo teraz w HQ jest wszystko. Jednak to nie jest tego typu historia miłosna. Mamy tu znacznie więcej pożądania między dwójką ludzi, wzajemnej fascynacji, problemów i fabuły poza chemią samą w sobie. Duża rodzina Cariny i Michaela ciągle przewija się w tle, czasem mocno krzyżując bohaterom plany, ale w przemyślany sposób. Wszystko ma swój sens, swoje uzasadnienie.

Sami bohaterowie są w sumie... nie do opisania jednym słowem. Carina była dla mnie powiewem świeżości, mimo że wszyscy znamy historię o brzydkim kaczątku zamieniającym się w pięknego łabędzia (lub jakoś tak). Tutaj szarej myszce wystarczy kilka lat z dala od młodzieńczego zauroczenia, by zmienić się fizycznie i mentalnie. Inne podejście do sprawy, dojrzałość i umiejętność obserwacji i dedukcji bardzo mi się spodobały u Cariny. Ostatnio panuje dziwna moda na bohaterki z butem zamiast mózgu, więc naprawdę ta kreacja na tym polu się wyróżnia.
Trochę gorzej było z Maksem i z bratem Cariny, Michaelem. Obydwaj niesamowicie schematyczni - widać, że książkę pisała kobieta. Szczególnie Michael był kompletnie bezwyrazowy. Brat z pozornie ciepłym podejściem do siostry, ale nie pozwalał jej na sprzeciw, zawsze chciał ją zmanipulować i gdyby nie Maggie, jego żona, to Michael i Carina wywołaliby wojnę w klanie Conte.
Sam Maks to nieco inny problem. Erotoman... i to na punkcie Cariny. Ma dziewczyn pod dostatkiem, ale mimo to się ogranicza przez obecność dziewczyny. Nazwisko łączy go poniekąd z Christianem Greyem, co autorka sama wyśmiewa, bo Maks nazywa się Gray, ale nie ma podobnych tematycznie zapędów w łóżku. Bardziej... przyjemne i zmysłowe rzeczy. Z pewnością Was to nie odstręczy.

Sceny erotyczne, w sumie nieliczne, napisane są z ogromnym smakiem, bardzo dobrym językiem i w taki sposób, jakbyśmy sami wchodzili w jedną z ról. Zmiana trzecioosobowej narracji ze skupionej na Carinie w obracającej się wokół Maksa też świetnie tu wyszła. W każdej sytuacji dostajemy dwa poglądy i możemy zrozumieć każdego z głównych bohaterów.

Język jest bardzo dobry, w sam raz dostosowany do tematyki oraz "smaczny" przy scenach łóżkowych. Okładka sugeruje coś harlequinowego, więc nie dajcie się zmylić.

Polecam "Grę o miłość" Jennifer Probst wszystkim poszukującym czegoś relaksującego na wieczór, do kąpieli czy na drogę. Lektura jest niezwykle przyjemna i wiem, że z chęcią będę wracała do tej książki. Zaopatrzyłam się już nawet w dwie inne pozycje autorki: "Układ doskonały" i "Małżeńską pułapkę" i jestem ich niezmiernie ciekawa, ale teraz... prawie zakochałam się w "Grze o miłość". Dajcie się skusić i również do niej dołączcie!

Co Wy sądzicie o książce i czy polecacie inne pozycje autorki?

13 komentarzy:

  1. Nie czytałam jeszcze żadnej książki tej autorki. Ale z chęcią poznam jej pióro.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak najbardziej dla mnie ! Lubię takie książki ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podpisuję się, a pozycja leci na lubimyczytać od razu :)

      Usuń
    2. I słusznie! Ja w sumie żałuję, że dopiero teraz zapoznałam się z autorką.

      Usuń
  3. O jak ja lubię czytać w wannie, wychodzi że książka stworzona dla mnie :D rozejrzę się za nią :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, taki szczegół, a jak potrafi przemówić :)

      Usuń
  4. Nie lubię Cię xD Mam do przeczytania stosik na teraz, a w tej chwili mam ochotę porzucić go na rzecz tej pozycji ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, też mam mnóstwo książek do przeczytania i ta pozycja mnie trochę rozbroiła :P

      Usuń
  5. Ciekawie wygląda :D Ja miałam okazję zapoznać się z "Układem doskonałym" :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, a na mnie on czeka :D I jak wrażenia?

      Usuń

Dziękuję za każdy zostawiony komentarz - uwielbiam je czytać i przez to pomału Was poznawać.