wtorek, 30 grudnia 2014

Noc z Greyem: "Chcę być Twoim więcej" w erotycznym bestsellerze E.L. James pt. "Pięćdziesiąt twarzy Greya"


Tytuł: Pięćdziesiąt twarzy Greya
Tytuł oryginalny: Fifty Shades of Grey
Seria: Pięćdziesiąt twarzy Greya, tom 1
Autor: E.L. James
Wydawnictwo: Sonia Draga
Data wydania: wrzesień 2012 (wznowienie 14 stycznia 2015)
ISBN: 978-83-7508-556-3 (wznowienie: 978-83-7999-165-5)
Liczba stron: 608
Cena: 39,9 zł
Natalia - moja ocena: 9/10



Podobno na recenzje bestsellerów nigdy nie ma najlepszego momentu - gdy już mają metkę bestsellera, to zazwyczaj zdążyły je polecić tysiące  osób. Czasem jednak okazuje się, że zbliża się ekranizacja tejże książki i znowu zrobi się o niej głośno. Sieć zapełni się nową falą pytań, czy warto, dla kogo i czemu tak źle. Dziś przychodzę opowiedzieć Wam, jak odebrałam bestseller 2012 roku autorstwa E.L. James. "Pięćdziesiąt twarzy Greya" zgarnęło pierwsze miejsca na listach najczęściej kupowanych i omawianych tytułów na całym świecie. Tabu zostało przełamane i kobiety zaczęły otwarcie mówić o swoich potrzebach, a ja równie otwarcie ocenię pomysł, który do tego doprowadził.

Anastasia Steele w ostatniej chwili zostaje poproszona o z pozoru niezbyt trudną rzecz. Jej współlokatorka i przyjaciółka, Kate Kavanagh, rozchorowała się i nie jest w stanie stawić się na wywiad z niejakim Christianem Greyem, jednym z najbardziej wpływowych ludzi na świecie. Ana zgadza się i wyrusza na podbój Grey Enterprises Holdings Inc. Na miejscu jednak odbiera jej mowę. Pan Grey okazuje się być nieziemsko przystojnym, miłym, pełnym emocji, błyskotliwym, budzącym respekt mężczyzną, który zniewala Anę od pierwszego spotkania. Christian żywi podobną fascynację młodą studentką, która nie wie jeszcze, że Grey nie odpuszcza, dopóki nie dostanie tego, czego pożąda. Między tą dwójką rozwija się specyficzna relacja, która poza ogromnym zaufaniem i uczuciem będzie wymagała przekroczenia granic i zmiany dla drugiej osoby. Czy ten układ jest w stanie przetrwać?

Temat tabu, jaki przez długi czas stanowiła erotyka w książkach, próbowało przełamywać już wielu pisarzy. Słynne dzieła Markiza de Sade czy kontrowersyjne historie Anne Rice zebrały swoich fanów, którzy jednak nie otwierali się ze swoimi wrażeniami na świat. Podobnie osoby praktykujące BDSM (Bondage & Discipline, Domination & Submission, Sadism & Masochism) chowały się w cieniu, nie ujawniając pasji przed znajomymi. Trylogia E.L. James również przez pewien czas kryła się w postaci fan-fiction na podstawie "Zmierzchu" Stephenie Meyer, następnie została wydana jako e-book i dopiero po jakimś czasie zainteresowało się nią większe wydawnictwo. I poszło. Iskra zapłonęła, a książki w niedługim czasie obiegły cały świat. Prawa do ekranizacji sprzedano za 5 milionów dolarów i to w wyniku istnej walki wytwórni o możliwość przeniesienia trylogii na ekran. Od dawna nie słyszałam o takim szale na punkcie jakiejś historii. A tu kobiety na całym świecie zachwyciła powieść uważana za "porno dla gospodyń domowych". 

Zamierzam Wam pokazać, nie tylko w tej recenzji, że to nie jest porno. I nie nadaje się tylko dla gospodyń domowych. Na kartach trylogii Greya kryje się przepiękna historia miłosna z pikanterią, dobrze obmyślonym portretem psychologicznym, thrillerem, kryminałem i elementami wspomnianego wyżej BDSM, które przełamało tabu i "uwolniło seks".

Zacznijmy więc od bohaterów. Na pierwszy rzut weźmy drugoplanowych. Kate Kavanagh z miejsca stała się moją ulubienic. Zabawna, spostrzegawcza, troskliwa i rozrywkowa dziewczyna była wspaniałym kontrastem dla Any, na której punkcie fioła miał pewien przyjaciel, Jose. Szkoda tylko, że odbierał ich relację jako początek czegoś więcej, a nie dobrą przyjaźń - not cool. Tutaj wypadałoby przejść do rodzeństwa Christiana. Mia była przesympatyczna, ale nie na tyle, bym naprawdę ją polubiła. Elliot również. Ot, byli - dobrze. Kochali Christiana - też dobrze. Jednak w jakiś dziwny sposób nie do końca dawali mu tę miłość odczuć. 

A Grey mocno tego potrzebował, chociaż nie jestem pewna, czy umieściłby ten element choćby na trzecim miejscu listy najważniejszych rzeczy w życiu. Na pewno wyprzedziłyby go dwa inne punkty: Anastasia i seks. Christian - zabójczo przystojny, onieśmielający, zniewalający, budzący respekt - miał tę dziwną rzecz, że w życiu "łóżkowym" preferował brunetki. Przypominały mu o kimś z przeszłości, z kim nie wiązał dobrych wspomnień. Na co dzień otaczał się więc samymi blondynkami, ułatwiając sobie w ten sposób trzymanie się zasady, że nie uprawia seksu z pracownicami. Aż tu nagle pojawiła się ta specjalna brunetka - Ana - która wywróciła jego świat do góry nogami. Dziewczyna, która okazała się uosobieniem niewinności, cnoty, naiwności i romantyczności rodem z XIX wieku. Wdarła się do dzikiego życia Christiana Greya, odmieniając codzienność obydwojga. I wychodząc ze skóry szarej myszki.

To wyjście ze skorupy i otwarcie się na nowe doświadczenia sprawiło, że kobiety pokochały tę książkę. Ten nieziemsko wyglądający i szarmancki mężczyzna z tajemniczą, bolesną przeszłością okazał się bożyszczem większości damskiej populacji na ziemi. Christian rozkochał w sobie miliony, zaś Ana stała się przykładem kobiety odważnej i zarazem rozważnej, która postanawia zaufać ukochanemu mężczyźnie i w ten sposób pomóc nie sobie, a jemu i efektywnie pracować nad ich relacją. Nauczyć go, co to znaczy "kochać" i wskazać mu to, czego od lat nie umiał dostrzec.

Również świat nieco otworzył się na myśl, która do niedawna dla wielu ludzi była nie do zrozumienia. Istnieją dwudziestokilkuletnie dziewice i mają się dobrze. Nie lubią presji znajomych i środowiska, a jednocześnie zastanawiają się, kiedy nadejdzie ich kolej. I nie jest im wstyd! Normalnie żyją, koegzystują z płcią brzydką (ekhem, może nie w przypadku Christiana) i rozmawiają o relacjach damsko-męskich. Swobodnie rozwijają zainteresowania, korzystając z wolności związanej ze statusem singielki. I Grey to pokazał. 

Jednak nie tylko o to poszło. Kobiety zaczęło pewniej rozmawiać z partnerami o tym, czego oczekują.  Rozpoczęły wymianę zdań ze znajomymi, odważniej sięgają po rady i wypróbowują nowe elementy. Złamały pieczęć tabu i rozpuściły ją w ogniu. Wywołały liczne dyskusje o seksualności i podkręciły atmosferę w sypialni. Przestały przejmować się konwenansami i utartymi zwyczajami. Pozwoliły swojej kobiecości wypłynąć na wierzch i korzystają z jej dobrodziejstw.

I to wszystko za sprawą jednej książki. Historii, która jednak nie jest idealna.

Największą wadą jest język. Nie zazdroszczę tłumaczce pracy nad tekstem, gdyż nie mogła go uratować, bowiem poziom językowy samej autorki leży i kwiczy. Język jest prosty, wręcz ubogi, bohaterowie uwzięli się na dwa określenia na krzyż, a dialogi podczas seksu są dość monotonne (nie oczekuję epopei, ale czegoś głębszego od "dojdź dla mnie" etc. w każdej możliwej scenie).

Rzeczą, jak dla mnie, sporną jest wskazanie dominacji mężczyzny nad kobietą jako coś, co obydwojgu przynosi satysfakcję. Osobiście nie odbieram tego jako bardzo negatywną rzecz. Nie uznaję tego jednoznacznie za wadę, dopóki obie strony działają w tym układzie rozsądnie i z umiarem, nie widzę nic złego. Tutaj wszystko było w porządku, jednak wiem, że wiele osób jest wrażliwych w tematach feministycznych, do których ten z pewnością się zalicza, więc przestrzegam.

W kilku słowach - jest romantycznie, erotycznie i rozrywkowo, ale trzeba podejść do tej historii z pewnym dystansem. Jest ona swego rodzaju współczesną baśnią o Kopciuszku, która wreszcie spotyka swojego Księcia. A że tę parę łączy coś więcej niż płomienne uczucie, to chyba tym lepiej, prawda? Łamiemy kolejny schemat.

18 komentarzy:

  1. Nie czytałam książki, bowiem jak tylko zaczęło się o niej mówić, wypłynęły same negatywne recenzje.
    Przestraszyłam się, ponieważ mimo iż przeczytałam sagę "Zmierzch" nie stałam się jej wielką fanką.
    A jednak czekam z niecierpliwością na film! Może gdy go obejrzę, wezmę się za książkę ^^
    Aktor grający Greya jest bardzo HOT HOT! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, Jamie Dornan jest mega przystojny ♥ Hymm teraz nie widzę innego aktora, który mógłby się wcieli w postać Pana Grey'a ^.^

      Usuń
    2. Polecam jednak najpierw sięgnąć po książkę, gdyż wydaje mi się, że film pod wieloma względami może wypaść lepiej i potem przy książce naprawdę się rozczarujesz.
      A Jamie Dornan to najlepszy wybór <3

      Usuń
    3. Blagam, akurat ten aktor na Greya wogole nie pasuje.....jest za slabo zbudowany i ma za male usta........
      Litosci ...Ana tez jest jakas wykrzywiona i stara....i ma brzydkie wlosy....
      Sory, to moja opinia:)
      Po przeczytaniy trylogii mialam zupelnie inne wizualizacje glownych bochaterow,miejsc i scen....wszystklo leglo w gruzach po obejrzeniu zwiastunow:) Monika.

      Usuń
    4. Przyznam, że też wyobrażałam ich sobie inaczej. Z początku aktorzy nie bardzo mi pasowali do tych ról, ale z czasem się do nich przekonałam i jestem naprawdę ciekawa ich gry aktorskiej w ekranizacji.

      Usuń
  2. Świetny post! Kurczę, naprawdę nie rozumiem dlaczego niektórzy uważają tą książkę za PORNO... Zgadzam się zz twierdzeniem " Na kartach trylogii Greya kryje się przepiękna historia miłosna...". Ale wiadomo każdy ma inny gust i każdy widzi w książce to co chce zobaczyć :)
    Coraz bardziej nie mogę doczekać się filmu *♥*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo cię cieszę, że recenzja Ci się spodobała. Wyszła mi zupełnie inaczej, niż zwykle piszę recenzje książek, ale jestem z niej zadowolona i bardzo mnie uradowałaś tym, że również to wrażenie podzielasz :)

      Usuń
    2. Porno moze nie, ale fajny erotyk napewno:)
      Na film zabiore meza:) Monika.

      Usuń
    3. Dokładnie, to nie jest pornografia.
      Zazdroszczę partnera, który chce iść na Greya do kina :)

      Usuń
  3. Wątpię, że sięgnę po tę pozycję. Może w dalekiej przyszłości. Naprawdę dalekiej.

    OdpowiedzUsuń
  4. Przez chwilę miałam nawet ambicje, by sięgnąć po tę książkę, ale dość szybko mi przeszło. Mimo to bardzo podoba mi się to, jak podeszłaś do jej tematu w recenzji. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet nie wiesz, jak bardzo mnie taki komentarz cieszy :) Może jednak dasz się przekonać?

      Usuń
    2. No cóż, nie mówię nie. Może akurat znajdzie się okazja. ;)

      Usuń
  5. Mam już za sobą całą trylogię i jestem nią zachwycona. Wprawdzie jej warstwa językowa leży i kwiczy, ale broni się ekscytującą fabułą, która skradła moje serce.

    OdpowiedzUsuń
  6. Zastanawiam się gdzie osoba pisząca recenzje doczytała sie że Chrystian nie lubił brunetek. Grey otaczał się blondynkami nie temu że mu się podobały (wręcz przeciwnie) ale temu że miał zasadę "nie pieprzyć pracowników" . Trochę duży błąd.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście mogłam się pomylić, jako że czytałam pierwszy tom 2 lata temu. Dziękuję mocno za wyłapanie tego okropnego błędu, już go poprawiam! I obiecuję, że powtórzę sobie lekturę.

      Usuń
  7. Jeszcze nie czytałam żadnej książki erotycznej, ale może już czas się przełamać. Jeszcze zastanowię się, ale zachęciłaś mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja osobiście słyszałam, że książka dlatego zawiera tyle niepoprawnych form i dziwnych sformułowań itd typu " święty barnabo" haha dlatego, że wydawnictwo czy ktoś ( nie znam się ) nie przewidziało, że ta seria będzie popularna. Nie jestem pewna czy to prawda tak jak mówiłam slyszałam tak bądź czytałam, ale wyjasniło by nam to wiele rzeczy :D

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy zostawiony komentarz - uwielbiam je czytać i przez to pomału Was poznawać.