wtorek, 8 września 2015

Wywiad z Agatą Czykierda-Grabowską!

Ostatnio na fp Książkowego "kocha, nie kocha", zadawaliście pytania, które obiecałam zadać Agacie w wywiadzie na blogu.
Poniżej znajdziecie pełen wywiad, wraz z odpowiedziami. 
Zapraszam serdecznie! :)


***

Teresa Kłos-Zakrzewicz: Witam mnie zawsze ciekawiło, czy zwykłe szare życie rodzinne nie przeszkadza autorowi w tworzeniu swojej nowej książki?
W pisaniu przeszkadza mi przede wszystkim brak czasu, który jest poniekąd konsekwencją obowiązków życia codziennego, a których przecież nie da się uniknąć. Muszę chodzić do pracy, robić pranie, sprzątać, gotować…nie, wróć - gotuje mój mąż ;) Największym jednak pożeraczem mojej weny jest stres i zmęczenie, dlatego staram się ich unikać.

Anita Piesiak: Co jest dla pani najważniejsze w życiu i jak sobie pani z nim radzi?
Najważniejsze w życiu jest dążenie do spełniania swoich marzeń. Nawet, jeśli nam się nie uda ich ziścić, to na łożu śmierci można spojrzeć sobie w twarz i śmiało powiedzieć, że przynajmniej się próbowało i ten czas nie poszedł na marne. Może to zabrzmi banalnie, ale warto być w życiu szczęśliwym i warto doceniać nawet te najmniejsze rzeczy i chwile, które to szczęście wywołują:) 

Magdalena Szeszko-Lendzion: Mi się ciśnie takie pytanie: kiedy na mnie patrzysz - no właśnie, co wtedy kiedy na mnie patrzysz? Co widzisz, co myślisz? A pytanie dwa: czy kiedy rodzi się pomysł na książkę to od razu wie Pani co będzie na początku w środku i na końcu, czy może fabuła rozwija się w miarę pisania?
Zaczynając pisać, mam w głowie gotowy pomysł, który w trakcie pisania modyfikuję. Jednak przez cały proces trzymam się ogólnego zarysu, inaczej byłoby mi ciężko zakończyć historię.


Julita Góralska: Czy pisząc książkę ma Pani wszystko poukładane w głowie i przelewa te myśli na papier (czy też ekran komputera), czy raczej pisze Pani powiedzmy chaotycznie, a następnie wprowadza mnóstwo zmian i poprawek oraz łączy poszczególne sceny?
Mam ogólny zarys i tego się trzymam, ale w trakcie pisania wymyślam niektóre zdarzenia i sytuacje, lub wprowadzam nowe postaci. Nie robię tylko jednej rzeczy, a mianowicie: nie cofam się, żeby coś kompletnie zmienić, bo jeśli ruszam z powieścią dalej, to znaczy, ze jestem zadowolona z tego, co dotychczas napisałam. 

Marta Daft: Czy w Pani życiu wydarzyło się coś, co pomogło uwierzyć w jakiś nienamacalny obiekt bądź zjawisko takie jak na przykład przeznaczenie, iskra która pchnęła do miłości pomimo rozsądku?
W zasadzie nie wierzę w przeznaczenie w potocznym znaczeniu tego słowa. Wierzę natomiast, że istnieją przeznaczeni nam ludzie, którzy mogą znacząco wpłynąć na nasze życie. Wierzę również w intuicję i pozytywne myślenie, które staje się samospełniającym się proroctwem. 

Księgarnia wspomnień: Czy książki stanowią dla Pani źródło wspomnień? Czy tak jak do zdjęć, wraca do nich Pani wciąż i wciąż z ogromnym sentymentem? Jaka książka jest dla Pani tym jednym, jedynym największym wspomnieniem? ;)
Są takie książki, których nigdy się nie zapomina i na pewno każdy z nas książkoholików jest w stanie wymienić takich pozycji z tuzin. Ja czytam odkąd pamiętam, a zawdzięczam to mojej mamie, która czytała mi i rodzeństwu do snu, i wciąż pamiętam te historie. Jako mała dziewczynka fascynowałam się „Anią z Zielonego Wzgórza” Lucy Maud Montgomery, wciąż w pamięci mam „Napowietrzną wioskę” Vern’a. Pamiętam, że duże wrażenie zrobił na mnie powracający do łask za sprawą filmu „Mały książę”, którego można czytać i w wieku sześciu lat, i dziesięciu, piętnastu i dwudziestu i za każdym razem odkrywa się w niej nowe wartości i przesłania. Potem była Agatha Christie :) Jest kilka pozycji new adult, które zrobiły na mnie wrażenie na przykład „The edge of never” J.A.Redmerski, czy ostatnio „Confess” Coleen Hoover. Jeśli ktoś czytał moje wcześniejsze blogowe wywiady, to wie, że moje czytelnicze serce oddałam jakiś czas temu „Złodziejce książek” Markusa Zusaka, którą uwielbiam i do której wracam, jak do starego przyjaciela :)

Magia książek: Nawiązując do tytułu, co czuję Pani patrząc w lustro? Nie chodzi mi jednak cechy zewnętrzne, ale wewnętrzne. ;)
Widzę osobę, która przede wszystkim chce poznawać świat i czerpać z niego garściami ;) Osobę, która chce przejść przez życie nikogo przy tym nie krzywdząc, ale też osobę, która nie chce żałować niewykorzystanych okazji. 

Beata Głąb: Kochana Agato, kłania się debiutantka (Augusta Docher). Mam pytanie: od Twojego debiutu upłynęło już trochę czasu, jak sobie radzisz z tymi mniej przychylnymi recenzjami?
Beatko, praktycznie do teraz nie miałam tak naprawdę złych recenzji, co nie oznacza, że wszyscy zachwycali się moją książką ;) Dopiero od niedawna, gdy książka zyskała większą popularność zaczęły pojawiać się różne: te równie dobre, jak i te mniej pochlebne recenzje. W pierwszej chwili zrobiło mi się przykro, bo zostałam trochę rozbestwiona tymi pierwszymi pozytywnymi recenzjami, ale doszłam do wniosku, że to normalne. Im więcej ludzi sięga po książkę, tym więcej jest o niej opinii i nie wszystkie muszą być dobre. Nic z tym nie zrobię, bo wiem, że nie jestem w stanie zadowolić wszystkich ;) 

Iwona Bejnar: Jak zachęcisz do lektury swojej książki osobę, która myśli że to czytadło jakich wiele na rynku czytelniczym? Czym się ta książka wyróżnia, co sprawia że warto po nią sięgnąć?
Do mojej książki chciałabym zachęcić osoby, które lubią ten gatunek, czyli romans, new adult, bo wiem, że jeśli będzie się z nią chciał zmierzyć ktoś, kto nie czyta tego typu gatunku, to kompletnie mu się ta książka nie spodoba ;) A czym się różni od innych tego typu książek? A tym, że nie ma zbyt wiele pozycji new adult z Polską w tle, dlatego warto sprawdzić, czy udało mi się połączyć te dwa elementy w sensowną całość :)

Magdalena Ewa: A ja mam takie pytanie: Jaki film i jaka książka mogłaby odzwierciedlać Pani życie, a w jakiego filmu i jakiej książki bohaterką, chciałaby Pani zostać? :)
Oj, ciężko wskazać jeden film i jedną książkę ;) Wiem natomiast, że gdyby ktoś chciał napisać książkę z życia przypadkowej osoby, byłaby ona równie fascynująca i ciekawa, co niejedna bestsellerowa pozycja ;)

Magda Prusinowska: Skąd przyszła inspiracja na napisanie książki?
Chciałam napisać książkę, aby móc opowiedzieć historię, którą miałam już od pewnego czasu w głowie. Bałam się jednak, że nie podołam temu przedsięwzięciu, ponieważ nie miałam żadnego doświadczenia. Nigdy niczego nie pisałam, nawet do szuflady, ale nigdy też nie miałam problemów z wypowiadaniem się na piśmie. Pewnego dnia usiadłam i zaczęłam pisać, co okazało się jednocześnie oczyszczające (bo pozbywałam się historii, która zasiedziała się w myślach) i ekscytujące. :)
Jeśli chodzi o inspirację, nie potrafię powiedzieć, co było pierwszym impulsem inicjującym pomysł. W trakcie pisania było ich naprawdę wiele, jakiś utwór, miejsce, które odwiedziłam, ludzie, których poznałam, przypadkowe słowo, które usłyszałam. Wszystko to złożyło się na historię, która ujrzała światło dzienne :)

Agnieszka Maciejewska: Jakie rady dałaby Pani osobie, które pragnie napisać książkę i zaistnieć na rynku wydawniczym?
Ważnym czynnikiem, który pomoże nam zweryfikować naszą „twórczość” jest obiektywny, bezstronny czytelnik, którym nie będzie nasza mama, najbliższa przyjaciółka, czy ciocia. Takie osoby z ”przyczyn osobistych” nie będą w stanie powiedzieć nam prawdy ;) Najlepiej zasięgnąć rady obcych osób, na przykład na forach poświęconych pisaniu. 
Zalecam także cierpliwość i ostrożność w wyborze ewentualnego wydawnictwa.  

Ewelina Jabłońska: Czy miewa Pani zastoje twórcze? Jeśli tak, to jak sobie Pani z nimi radzi i co robi by znowu zacząć pisać? Zawsze jestem tego ciekawa :)
Owszem, zdarzają się takie chwile, że mam pustkę w głowie, ale jest to skutek przede wszystkim przemęczenia lub stresu. Bywa też tak, że wiem, co ma być następnym wydarzeniem w książce, ale zanim do tego dotrę, muszę przebrnąć przez okres „pomiędzy” i to właśnie te momenty blokują mnie najczęściej.

Natalia Sobota: W jakich okolicznościach rodziły się Pani pomysły na kolejne rozdziały? Ktoś lub coś napędzało Panią? Potrzebowała Pani samotności, czy wręcz przeciwnie? A może powstawały pod wpływem frustracji lub radości?
Gdy rozpoczynałam pisanie, pomysły na kolejne rozdziały były już poniekąd w głowie. Czasami zdarzały mi się zastoje w pisaniu i aby ruszyć do przodu, potrzebowałam jakiegoś impulsu. Takim wyzwalaczem pomysłów była i wciąż jest dla mnie muzyka. Kiedy piszę, potrzebuje samotności, ponieważ nie mam podzielnej uwagi i każdy najmniejszy bodziec z zewnątrz kompletnie mnie rozprasza ;) 

Alisha Ruda: Od jak dawna droga pisarka pisała do "szuflady", ile jest takich "powieści", które jeszcze nie ujrzały światła dziennego i co było impulsem do wydania "kiedy na mnie patrzysz"?
Gdy powstawało moje pierwsze „dziecko”, nie było innych opowiadań, nawet tych do szuflady. Gdy kończyłam pisać „Kiedy na mnie patrzysz” zaczęłam cztery kolejne książki, ponieważ zostałam zaatakowana przez stado nowych pomysłów ;) Niestety żadna nie została jeszcze ukończona w 100%, ale to tylko kwestia czasu ;)

Karolina Jagieła: Jakby wyglądało Pani życie, gdyby nie napisała Pani książki? :)
Myślę, że bardzo podobnie do tego, które prowadzę teraz, natomiast byłoby na pewno nudniejsze. Nie miałabym także możliwości poznania mnóstwa ciekawych i przesympatycznych ludzi, z którymi połączyła mnie pasja do czytania i pisania :)

Emilia Zdunek: Czy ma Pani jakieś zwierzaki oraz jaki jest Pani stosunek do bezdomności zwierząt i czy przygarnęłaby Pani takiego bezdomniaka do swojego domu?
Emilko, odpowiadałam już na to Twoje pytanie przy okazji innego wywiadu ;) 

Małgorzata Rolla: Skąd pomysł, aby pisać książki?
To nie był pomysł na życie, nie była to także wieloletnia pasja. To był impuls, który stał się przedłużeniem mojej innej miłości, czyli czytania. W chwili obecnej mogę śmiało powiedzieć, że obie te pasje są po dwóch stronach znaku równości i zapewne tam pozostaną.  

Dagmara Janicka: Złowiła Pani złotą rybkę :) Ma Pani jedno życzenie. Jakie ono będzie?
Myślę, że próbowałabym kombinować, czyli życzyć sobie większej ilości życzeń, bo nie byłabym w stanie wybrać tego jednego, jedynego… Mam po prostu zbyt wiele marzeń do spełnienia ;)

Wlodek Piasecki: Gdyby była możliwość urodzenia się w innym czasie niż w wieku XX, to jaki to byłby wiek? Wiem, że to pytanie powinienem zadać Pani mamie i tacie, ale ciekaw jestem, czy Pani wybrałaby inna epokę.
To bardzo ciekawe pytanie i myślę, że chciałabym je także połączyć z danym miejscem, w którym chciałabym wtedy żyć. Na pewno ominęłabym Średniowiecze, gdzie z pewnością zostałabym spalona na stosie lub spotkałoby mnie coś równie wesołego. Waham się pomiędzy XVIII w. w czasach kolonizacji Dzikiego Zachodu, a XIX-wieczną Anglią ;) 

Justyna Leśniewicz: Czytanie i pisanie to wiadoma pasja, ale jakie jeszcze pasje ma Agata Czykierda-Grabowska?
Nie jestem zbyt ciekawą osobą i nie uprawiam jakichś wyjątkowo ekscytujących pasji. O tych oczywistych już wiecie, a poza tym uwielbiam podróżować, a moją największą przygodę przeżyłam podczas trzymiesięcznego pobytu w Afryce. 

Sara Hoover: W jakiej sytuacji najczęściej ma pani natchnienie? Czy gdy przyjdzie Pani w nietypowym miejscu, to zapisuje go pani gdzieś? Czy coś takiego się już pani zdążyło? :) Czy od dzieciństwa myślała pani o pisaniu? Jeśli tak, to czy zrobiła pani coś w tym kierunku?
Nigdy wcześniej nie marzyłam o pisaniu, co nie oznacza, że nie miałam pomysłów na ewentualną książkę ;) Od dziecka wymyślałam historie, które rozgrywały się tylko w mojej głowie, aż do momentu w którym przelałam to na „papier”, czego wynikiem jest „Kiedy na mnie patrzysz” :)
Natchnienie i wena przychodzi w różnych momentach dnia i nie daje mi spokoju, do chwili, w której nie usiądę do laptopa i nie przełożę tego na słowa. Jest to kłopotliwe szczególnie wtedy, gdy moją uwagę muszę skupić na czymś zupełnie innym ;) 

Iwona Oli: Gdzie szuka Pani inspiracji do pisania, czy jest jakieś magiczne miejsce na ziemi? Czy napisanie książki ''Kiedy na mnie patrzysz'' przyszło pani z łatwością, czy też praca nad nią była ciężką, mozolną robotą?
Nie mam takiego miejsca na ziemi. Najważniejsza dla mnie jest wygoda podczas pisania, wygodne krzesło i biurko to podstawa ;) Lubię pisać na świeżym powietrzu, ale niestety nie mam do tego warunków, także nie zdarza się to często. 
Jeśli chodzi o drugie pytanie, to pisanie „Kiedy na mnie patrzysz” było całkowitą przyjemnością, w przeciwnym razie w ogóle bym nie podejmowała się tego zadania, lub porzuciła je w trakcie. Pisanie dla samego siebie, bez wyraźnych oczekiwań i zamiarów sprawia, że robisz to z czystej potrzeby tworzenia, a nie dlatego, że ktoś czegoś od ciebie oczekuje. 

Wiktoria Włoch: Jakiej magii Pani używa, że tak chętnie sięgamy do Pani książek, że nie można się od nich oderwać, że wciągają po uszy? A tak poważnie: czy tematy czerpane do napisania książek są w oparciu o przeżycia ludzi z którymi Pani się spotyka, czy też zupełnie wymyślone?
Zdarzenia opisywane w książce to czysta fikcja literacka i nie mają żadnego przełożenia do moich doświadczeń lub doświadczeń moich znajomych, czy rodziny. Trudne życiowe doświadczenia, które dosięgły moich bohaterów, były potrzebne przede wszystkim do tego, aby ukazać przemianę, jaka w nich zachodzi. Chciałam, aby byli wiarygodni w tym, co przeżywają, dlatego nie skupiałam się na szczegółach sytuacji, które ich zmieniły, ale na tym, jak z tymi sytuacjami sobie radzą. 

Natalia Dulińska: Jak w pani wypadku wygląda proces twórczy? Zalicza się pani do osób, które po prostu siadają i piszą, czy też może ma pani jakiś swój rytuał? Może jak Franz Kafka zasiada pani do pracy późnym wieczorem i pisze w nocy, albo (nie daj Bóg) wspomaga się dużymi dawkami alkoholu? A może do pracy specjalnie się pani przebiera, tak jak robi to Joanna Bator? Mam tylko nadzieję, że obce są pani zwyczaje Balzaka albo Georgesa Simeona :) Zawsze mnie ciekawiło, jak pracują moi ulubieni pisarze :)
Nie mam rytuału, ale rzeczywiście jest kilka czynników, które powinny być obecne podczas pisania ;) Przede wszystkim to, co napisałam wyżej, czyli wygodne krzesło, odpowiednie oświetlenie i w zależności od danej chwili, potrzebuję albo zupełnej ciszy, albo ulubionej muzyki  :)


Za wszystkie pytania raz jeszcze Wam dziękuję :)
Podziękowania kieruję również do Agaty!

8 komentarzy:

  1. Mieć taki impuls i napisać książkę, to jest coś! Fajne pytania i równie ciekawe odpowiedzi.

    OdpowiedzUsuń
  2. Zaczęłam właśnie książkę tej Pani, zachęcona tymi pozytywnymi recenzjami ;)
    Ciekawy wywiad :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wywiad bardzo ciekawy. Gratuluję pomysłu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To w końcu Wasze pytania jako Czytelników :)

      Usuń
  4. Bardzo ciekawe pytania, jeszcze ciekawsze odpowiedzi ;) Pozdrawiam bardzo gorąco!

    coffeethebook.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie mogę się doczekać, by przeczytać książkę Agaty :) Rozmiar tylko mnie troszkę przeraża, ale jak dorwę ją w swoje łapki, to na pewno sprawdzę :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy zostawiony komentarz - uwielbiam je czytać i przez to pomału Was poznawać.