czwartek, 28 grudnia 2017

Jak obudzić dziewczynę, która nawet nie wie, że śpi?

Dziś przedstawię Wam dwie bardzo wyjątkowe osoby. Jedną z nich będzie piekielnie przystojny trener damskiej drużyny lekkoatletycznej, zaś drugą - jego najlepsza zawodniczka. Ja szczerze ich pokochałam. A Wy?
~*~

Tytuł: Przebudzenie Olivii
Tytuł oryginalny: Waking Olivia
Autor: Elizabeth O'Roark
Wydawnictwo: Kobiece
Data wydania: październik 2017
Liczba stron: 432
Ocena: 10/10


Mowa oczywiście o powieści Elizabeth O'Roark - "Przebudzenie Olivii", co do której miałam ogromne oczekiwania. Ku mojemu zaskoczeniu, wszystkie przebiła!

Will jest trenerem damskiej drużyny lekkoatletycznej, której zawodniczki niestety lubią czasem skupić się bardziej na podziwianiu jego muskułów i pięknej twarzy, aniżeli na właściwym treningu. Olivia zaś jest studentką z transferu z innej uczelni, na której podobno wszczęła awanturę i okaleczyła pewnego chłopaka - tylko jeden incydent, ale niestety przekreślił jej karierę na jednej z lepszych uczelni w kraju. Gdy zmienia otoczenie i dołącza do drużyny Willa, chłopak wyczuwa, że będą z nią same kłopoty. Nie umie jednak przewidzieć, jak bardzo wywróci jego życie, nie tylko zawodowe, do góry nogami. 

Jak już wspominałam, oczekiwałam po tej historii naprawdę sporo. Nie potrafię Wam nawet powiedzieć dlaczego. Po prostu coś w tej okładce, tytule i opisie historii sprawiało, że wyczuwałam naprawdę porządny romans, idealnie pasujący do mojego gustu. Gdybym nie zapowiedziała już, że zakochałam się w tych bohaterach, a autorka przebiła wszelkie moje oczekiwania, być może założylibyście, że piszę to wszystko, gdyż Elizabeth O-Roark mnie zawiodła. Jest wręcz przeciwnie! Zostałam oczarowana i obezwładniona tym, jak niesamowita była ta historia.

Zacznijmy tym razem od postaci męskiej, czyli naszego diabelnie seksownego trenera. Will ma dziewczynę, która naprawdę mocno go kocha i mimo pewnych ustaleń o braku pośpiechu w sprawie wszelkich zobowiązań na życie, coraz częściej daje mu znaki sugerujące, że ma już jednak dość czekania. Chłopak zaś coraz bardziej czuje, że zawodzi Jessikę, przez co zaczynają dręczyć go wyrzuty sumienia i wątpliwości co do sensu ich związku, mimo że nie przestaje doceniać jej wysiłków i najdrobniejszych gestów. Poza tym ma w głowie mnóstwo niespełnionych marzeń, które mają raczej niewiele wspólnego z zajęciami z drużyną lekkoatletyczną. Te kilka elementów buduje nam już jakiś zarys postaci, a jednocześnie nie spoileruje Wam za dużo. Moim zdaniem wszelkie jego działania, może poza niektórymi uwzględniającymi pomoc Olivii (gdyż w pewnych sytuacjach człowiek nie myśli racjonalnie), były porządnie uzasadnione lub umotywowane - raz decyzjami z przeszłości, a kiedy indziej tymi podejmowanymi na bieżąco w reakcji na nowe informacje. Will to jedna z logiczniejszych i trzeźwiej myślących męskich postaci w powieściach New Adult, które "poznałam" w tym roku. Przy tym wciąż ma w sobie tę cząstkę bad boya, która często niesamowicie mnie uwodzi w facetach, więc domyślacie się, że sama poleciałam na niego niemal równie szybko jak nasza główna bohaterka.

Co do samej Olivii - jest to postać tak pełna emocji (często sprzecznych, ale to również jest uzasadnione), że momentami potrzebowałam chwili na wzięcie oddechu, ogarnięcie własnych uczuć wobec tej historii i dopiero wtedy ostrożnego powrócenia do lektury. Podziwiam ją za odwagę, którą musiała nabyć w życiu z pewnych powodów. Cenię ją za wolę walki, ale też za to, że czasem wiedziała, kiedy odpuścić. Uwielbiam za to, że postanowiła w końcu otworzyć się na Willa i pozwoliła mu zaoferować sobie pomoc. Ubóstwiam jej ironiczne pyskówki i docinki, jak i fakt, że nieraz nie zawahała się użyć rąk do rozliczenia się z osobą, która na za dużo sobie pozwalała. Jednocześnie przy tym wszystkim pełna była dobrych chęci i troski o tych, na których jej w jakiś sposób zależało i którzy sami oferowali jej wsparcie. Nawet nie wiecie, jak pojawienie się tego ostatniego wątku w "Przebudzeniu Olivii" mnie ucieszyło.

Uważam tę historię za wyjątkową na polu New Adult. Sprawiła, że śmiałam się, płakałam, denerwowałam - po prostu przeżywałam wszystko tak samo, jak nie bardziej niż bohaterowie. Przyznam, że najbardziej rozpadałam się w momentach, w których Olivia opowiadała o kolejnych elementach swojej przeszłości. Czytelnik poznaje wszystko stopniowo, razem z Willem lub kolejnymi snami dziewczyny, dzięki czemu może sam snuć domysły co do tego, co mogło przydarzyć się dziewczynie i ukształtować ją w taki, a nie inny sposób. Bardzo się cieszę, że ta tajemnica nie została jakkolwiek zepsuta w trakcie powieści, dzięki czemu moment kulminacyjny naprawdę wywarł na mnie potężne wrażenie.

Specjalnie zwlekałam z tą recenzją do dzisiejszego dnia, jako że uważam, iż "Przebudzenie Olivii" będzie idealną powieścią na rozpoczęcie Nowego Roku i być może też jakiegoś nowego rozdziału w życiu. Mnie książka Elizabeth O'Roark skłoniła do przemyślenia kilku spraw i spojrzenia na niektóre rzeczy przez inne okulary. Wierzę, że może zrobić to samo dla Was.

Po prostugorąco polecam Wam lekturę tej książki - moim zdaniem to jedna z najlepszych powieści 2017 roku na polskim rynku.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Na blogu korzystam z zewnętrznego systemu komentarzy Disqus. Więcej na ten temat znajdziesz w Polityce Prywatności Bloga.