środa, 4 kwietnia 2018

Finał trylogii historycznej z polskiego podwórka, czyli "Natalia" Magdaleny Wali [patronat]



„Natalia” to trzeci tom sagi opowiadającej o młodym pokoleniu rodu Pawłowskich, choć tym razem główna postać, czyli tytułowa Natalia nie należy do owej rodziny. Jest za to kandydatką na żonę dla Szymona - brata Marianny i Rozalii (bohaterek poprzednich części).

Tytuł: Natalia
Seria: Siostry Pawłowskie #3
Autor: Magdalena Wala
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Data wydania: kwiecień 2018
Liczba stron: 416
Ocena: 9/10

Natalia Odręga to bardzo zamożna panna na wydaniu, która ma ogromny posag, ale niestety chętnych do jej ręki brak. Wiecie, Natalia, owszem, ma pieniądze, ale niestety urody jej brak i nawet, jeśli jakiś kandydat pojawia się na horyzoncie, to do ślubu nie dochodzi. Niespodziewanie na drodze zrezygnowanej już dziewczyny staje Szymon Pawłowski. Chłopak jest młody, przystojny i naprawdę zainteresowany Natalią, co dziwi nie tylko ją, ale i wiele osób w jej otoczeniu, a szczególnie jej młodą macochę Wandę i piękną kuzynkę Helenę. Wraz ze zbliżającą się datą zaręczyn wokół dziewczyny zaczynają się dziać dziwne rzeczy: ktoś ją szkaluje, rozpowiada o niej nieprawdziwe informacje, ewidentnie próbuje nie dopuścić do tego małżeństwa. Tylko kto? I dlaczego? Co im zawiniła ta niepozorna dziewczyna, że chcą ją raz na zawsze skompromitować? Kto i po co oskarża ją o czary? I czy im się uda?

Śmiem twierdzić, że „Natalia” to najlepsza powieść autorstwa Magdaleny Wali i jeden z ciekawszych romansów historycznych, jakie ostatnio przeczytałam. Jestem pod ogromnym wrażeniem i muszę przyznać, że ta książka ogromnie mnie zaskoczyła i to pod wieloma względami.
Właściwie nie mam do czego się przyczepić, za to chwalić mogę ją bez końca.

Głównie za postać głównej bohaterki, która jako brzydula z dużą wadą wzroku odbiega od tak typowego dla romansów stereotypu filigranowej ślicznotki, na widok której wszyscy mężczyźni natychmiast tracą serca. Wiecie, Natalia rzeczywiście nie powala urodą, a wręcz sprawia, że wiele osób krzywi się na jej widok. Czy jednak słusznie? Przecież nie jest odrażająca, tylko po prostu nieładna - niestety w jej otoczeniu są tacy, którzy będą jej to wypominali na każdym kroku. A Natalii po prostu nie można nie polubić, to wręcz niemożliwe. Wiecie dlaczego? Ponieważ bije tak od niej tak niesamowite ciepło, że aż czuje się je, siedząc na kanapie i czytając tę powieść. I nie można jej nie kibicować.

A jaki jest Szymon? Młody, przystojny, szarmancki, po prostu chodzący ideał. Ma też jednak swoje skrzętnie skrywane tajemnice i na koncie dość długi pobyt w więzieniu, który o mały włos nie skończył się dla niego tragicznie. Pomyślicie pewnie: „jak to?! Pan Idealny i więzienie? Nie może być!”, a ja tymczasem ani słówka więcej nie pisnę i pozwolę Wam odkryć całą historię samodzielnie.

Z postaci drugoplanowych najciekawsza była dla mnie Wanda – trzecia żona ojca Natalii i jej małżeństwo z o wiele starszym i apodyktycznym mężczyzną. O nich czytałam najchętniej i przyznam, że było mi ich zdecydowanie za mało. Z przyjemnością bardziej zagłębiłabym się w łączącą ich relację - naprawdę dużo, DUŻO bardziej.
Zaintrygowała mnie też piękna kuzynka Helena, która bardzo lubiła dokuczać Natalii i przy wszystkich wypominać jej brak urody i staropanieństwo. Uważam, że została potraktowana przez autorkę aż nazbyt łagodnie – ja chętnie widziałabym ją dużo bardziej upokorzoną i przybitą. Jak przeczytacie, dajcie znać, czy zgadzacie się ze mną, że naprawdę zasłużyła na taką karę.
Jest też Anna – przyjaciółka Natalii, ale jej postać została potraktowana nieco po macoszemu. Jej historia zaczęła się całkiem ciekawie, ale niestety szybko zanikła, a ja z przyjemnością przeczytałabym, co się z nią działo później i jak sobie ułożyła życie.

Muszę przyznać też, że jak na wszystkie książki Magdaleny Wali, ta seria jest naprawdę ślicznie wydana, zaś sama „Natalia” ma najpiękniejszą okładkę ze wszystkich 3 części, która od razu przyciąga wzrok, ale…. Właśnie, i tu jest jedno „ale”! Jakim cudem na okładce widzimy śliczna brunetkę o delikatnych rysach twarz i małym nosku, skoro Natalia była niezbyt urodziwym rudzielcem z wielkim nochalem?

Magdalena Wala stworzyła świetną historię osnutą sporą dozą romantyzmu, nutką tajemniczości, zaprawioną dreszczykiem niepokoju i emocji. Powieść ta, jak i cała seria, idealnie oddaje tło historyczne i napisana jest z ogromną dbałością o szczegóły dotyczące panujących wówczas obyczajów i konwenansów. Z ogromną pieczołowitością ukazuje nam świat, w którym najważniejsze były tytuły, rodzinne koneksje i pozory. Oraz pieniądze oczywiście. Świat, w którym los wielu kobiet całkowicie zależał od ojca, braci, a w końcu męża...
Gorąco polecam całą serię – z pewnością się nie zawiedziecie!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Na blogu korzystam z zewnętrznego systemu komentarzy Disqus. Więcej na ten temat znajdziesz w Polityce Prywatności Bloga.