poniedziałek, 5 stycznia 2015

Noc z Greyem: Dlaczego dobrze czuć gniew? "Ciemniejsza strona Greya" E.L. James

Tytuł: Ciemniejsza strona Greya
Tytuł oryginalny: Fifty Shades Darker
Seria: Pięćdziesiąt twarzy Greya, tom 2
Autor: E.L. James
Wydawnictwo: Sonia Draga
Data wydania: listopad 2012 
ISBN: 
978-83-7508-595-2
Liczba stron: 632
Cena: 39,9 zł
Natalia - moja ocena: 8/10


Podbudowana reakcją na pierwsze rozdziały zmierzchowego fan-ficka "Master of the Universe", E.L. James postanowiła pisać dalej. Znam tę wersję Greya tylko do rozdziału 87, który w wydaniu książkowym jest równoznaczny z końcem tomu drugiego, czyli "Ciemniejszej strony Greya". Tomu, który nie wydawał mi się gorszy, gdy czytałam całość jednym ciągiem, a który przy ponownym przeczytaniu w papierowym wydaniu okazał się słabszy fabularnie. Mimo to wciąż pozostałam oczarowana.


Ana odeszła od Christiana. Nie umiała mu pomóc tak, by nie zatracić przy tym siebie. Zdążyła jednak się zakochać i poznać żar, który mógł ofiarować jej tylko jeden mężczyzna na ziemi. Grey też nie umie o niej zapomnieć. Wykorzystuje złożoną wcześniej obietnicę pomocy jako okazję do ponownego spotkania i rozmowy. Okazuje się, że płomień wcale nie zgasł, ale czy Ana da radę znowu zaufać Christianowi? Czy Grey otworzy się przed dziewczyną, która rozpaczliwie chce mu pomóc?


W porównaniu z drugim tomem Crossa mamy tu znacznie lepszą sytuację - fabuła nie opiera się jedynie na seksie, kłótni, powrocie do siebie, seksie, kłótni, etc. Mamy wyraźniej zaznaczony wątek kryminalny, pojawia się więcej sytuacji z szefem Any, który pozwala sobie na zdecydowanie zbyt dużo wobec pracownicy, i panią Robinson - pierwszą kobietą Greya. Autorka testuje parę, która dopiero co się pogodziła, rzucając im pod nogi kolejne kłody. Zazdrość ozdabia nie tylko charaktery zaborczych kobiet, ale i kilku mężczyzn. Niektórzy przekraczają granice, inni w końcu dają się poznać. 

Dostaliśmy mieszankę mnóstwa emocji, od miłości i zmartwienia o drugą osobę, po pożądanie i strach przed tą drugą osobą. E.L. James stworzyła zarówno bohaterów czarnych, białych, jak i tych w kilku odcieniach szarości, nie zawsze pozwalając nam z góry ich osądzić. 

Świetnym przykładem takiej postaci jest sam Grey. W tej części wreszcie dowiadujemy się więcej o jego przeszłości, stosunku do rodziny i do dzieciństwa. Poznajemy okoliczności, które sprawiły, że zdecydował się wkroczyć w świat BDSM i akceptuje w nim tylko jeden typ kobiet. 
I tu zaczyna się prawdziwa gratka dla osób, które zaintrygował, wspominany przeze mnie przy recenzji pierwszego tomu, aspekt psychologiczny. Można było zrobić więcej i lepiej, ale i tak całość wyszła naprawdę bardzo dobrze. Z przyjemnością raz po raz analizowałam trylogię pod tym względem, zastanawiając się nad kolejnymi elementami układanki, które stworzyły tę fascynującą postać.

Również Anna uległa pewnej przemianie. Otworzyła się na przeszłość ukochanego i podjęła walkę o jego duszę. Starała się pokazać mu, że rzeczywistość nie jest tak zła, jak mu się wydaje i że warto dać jej szansę, zamiast zrażać się przez dawne doświadczenia i przykrości. W końcu przyjęła jego miłość i zrozumiała własne uczucia, pozwalając tej historii rozkwitnąć w prawdziwe love story.

Osoby, które obawiają się scen seksu, powinny martwić się jedynie o pierwszy tom. W drugim dostajemy ich mniej i to głównie w postaci powtórek z małymi dodatkami, jako że Christian próbuje udowodnić Anie, iż może żyć bez tysięcy ubarwień "w łóżku". Nie twierdzę, że sceny nie są gorące, gdyż są dobrze obmyślone i to mimo powielania pomysłów. Przeszkadzało mi tylko używanie tych samych fraz w opisie każdej z nich, jakby zarówno bohaterowie, jak i autorka nie znali żadnych innych wyrazów oddających w trakcie aktu.

Przygotujcie się też na momenty pełne wzruszenia. Co najmniej jeden rozbroił mnie emocjonalnie i naprawdę się cieszę z tego, jak bardzo odsłonił Greya przed czytelnikami. Były klimaty rodzinne, pełne humoru, jak i wywołujące oburzenie i gniew. Dzięki tym emocjom możemy aktywniej uczestniczyć w fabule, dosłownie nią żyć i niemal siedzieć w głowie narratorki, którą jest Ana. Całkiem niezła opcja - stać się wewnętrzną boginią bohaterki bestsellera z 2013 roku. 

Krótko mówiąc, drugi tom Greya utrzymuje poziom pierwszego, tylko że więcej w nim emocji i psychologii niż samego seksu. Mnie w to graj, gdyż lubię każdy z tych czynników i zachowanie równowagi między kolejnymi częściami bardzo mi odpowiada. Tym, którzy w lekturze pierwszego tomu nie dostrzegli nic ciekawego polecam dać szansę "Ciemniejszej stronie Greya" - już nie powinniście denerwować się na autorkę. Wypadałoby raczej skierować gniew na książkowych villainów i przygotować się na więcej kłód rzucanych pod nogi bohaterom w tomie trzecim. 

29 komentarzy:

  1. Ja do tej serii nie jestem przekonana. Przeczytałam 1. część ale nie sądzę, bym sięgnęła po kolejne, choć Twoją fascynację rozumiem, to jednak coś nowego ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Druga jest właśnie znacznie lepsza pod kątem psychologicznym. Podobała mi się niesamowicie z tego powodu, że mogłam bardziej poznać Christiana.

      Usuń
    2. Zgadzam się z Nathalie X. Jak dla mnie właśnie 2 część była najlepsza :) Racja, poznaliśmy bardziej Pana Grey'a i również można było zaobserwować jego zmianę ♥

      Usuń
  2. Nie czytałam jeszcze nawet pierwszej części... może czas to w końcu nadrobić?

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja przeczytałam pierwszą część i pół drugiej, ale z niecierpliwością czekam na film! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Przeczytałam wszystkie części... I cóż, u mnie "Pięćdziesiąt Odcieni" wylądowało w najgorszych książkach roku. Nie mogłam się przekonać. Nie odnalazłam w nich tego "ach", o którym trąbili w radiu i telewizji, a o żadnej książce tak głośno nie było, jak o tej trylogii.
    Sceny seksu są w książkach tylko tłem i dodatkiem, ale to nie dla mnie. Nie sięgnęłabym ponownie.
    Ale to tylko moja subiektywna ocena, jeśli ktoś lubi literaturę erotyczną (ja nie!) - to niech czyta. ;-)

    Nie sądzę także, że przeczytam Crossa, czy choćby serię Osiemdziesiąt dni...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem Ci tak - niewiele jest erotyków, które przypadłyby mi do gustu. Trochę już ich na blogu skrytykowałam. Są też jednak dobre i te bardzo dobre. Greya zaliczam do bardzo dobrych - wręcz do moich ulubionych, gdyż nie jest to pusty seks ani pornografia. Przede wszystkim Grey opowiada przepiękną historię miłosną, gdzie erotyka jest drugim planem (nie tłem, z tym się nie zgodzę).

      Osiemdziesięciu dni też nie polecę. Baaaardzo słabe. Cross jest dobry.

      Usuń
    2. Miałam nie komentować, bo nie chciałam obrazić ewentualnych fanów, ale się przemogę, bo według Ciebie "to przepiękna historia miłosna". Może zacznę od tego, że zwrócę uwagę na fakt, że jakby Grey nie był przystojny, to Ana w ogóle się nim by nie zainteresowała, wręcz przeciwnie - pewnie uciekłaby z wrzaskiem na samą rozmowę o BDSM. "Zakochała się" w nim, jeszcze zanim go dobrze poznała - to ma być miłość? On w ogóle jej nie szanował, a Ana nie miała nic przeciwko, bo czemu niby miałby jej przeszkadzać facet, który uważa ją za jakąś rzecz, należącą tylko do niego? Zmora feministek. ;) W ogóle Ana to jakiś niewypał totalny, ta bohaterka jest tak irytująca, że się zastawiam, co autorka musiała ćpać, żeby ja stworzyć. :D Cała ona: ciągłe czerwienienie się i przygryzane wargi, jest taka głęboka. SPOJLERY!:
      Poza tym: według mnie nie wychodzi się za mąż po 3 miesiącach znajomości, to jest po prostu śmieszne. Jaki człowiek choć trochę, nie wiem, odpowiedzialny? Mądry? wchodzi w związek małżeński po tak krótkim czasie? Najzabawniejszy był moment, kiedy Ana zaszła w ciążę, a Grey się na nią wydarł, boi przecież za krótko się znają. Logika tej trylogii. :D Co by tu jeszcze powiedzieć... Aha! Erotyka nie jest tłem. Bynajmniej. Większość to sceny miłosne. Mniejsza już o te opisy ostrego seksu, może komuś się to podoba. Ale jeżeli po 5 takiej scenie autorka dalej na siłę opisuje następne i następne i, następne... Co za dużo to niezdrowo. W połowie drugiego tomu po prostu je omijałam, najzwyczajniej się nimi znudziłam. I tu mamy wniosek: Anę i Greya łączył przede wszystkim seks. Według nich seks był remedium na wszystko. Kłótnia? Idziemy do łózka. Ana heroicznie chce obronić resztki godności i przeciwstawić się najgorszemu despocie w historii? Do łóżka. No błagam! Prawdę mówiąc ta trylogia prawie w ogóle nie ma fabuły. Obraz psychologiczny Greya też nie jest najlepszy. Zmienił swój sposób postępowania i patrzenia na świat w 4 miesiące? Serio? Pomysł był, wykonanie do bani.
      Zakończę to wypowiedź, chociaż jest jeszcze wiele minusów. :D
      Pozdrawiam i przepraszam, jeśli kogoś obraziłam. ;)

      Usuń
    3. Dziękuję za tak długą wypowiedź. Cieszę się, ze jednak skomentowałaś :)
      Owszem, Grey był diabelsko przystojny i to na pewno ułatwiło sprawę, ale nie chodziło tylko o to. Wystarczył jego głos, sposób, w jaki mówił, patrzył na nią i zachowywał się wobec niej. Nie dostrzegłam braku szacunku, tylko mężczyznę, który dba o kobietę, na której mu zależy. Była dziewicą i mimo tego chciała wejść w jego świat? Postanowił wprowadzić ją w niego łagodnie, dać czas, do niczego jej nie zmuszał. Feministki powinny dokładniej wczytać się z książkę jak dla mnie, bo Ana dzielnie walczy o swoje i stawia warunki, które Christian akceptuje i to w dużej mierze właśnie w drugim tomie. A większość osób wydaje opinię o serii na podstawie znajomości połowy (żeby chociaż tyle!) pierwszego tomu ;)
      Ana nie jest bohaterką idealną, to prawda. Specjalnie głęboką też nie. Przechodzi jednak rozwój charakteru z kolejnymi tomami. Dalej się rumieni jako dowód tego, że mimo życia z Greyem ciągle zachowała dawną siebie, swoją niewinność.
      W temacie małżeństwa po 3 miesiącach - jak pisałam w recenzji pierwszego tomu, trylogia jest zmienioną baśnią :) Tu już się nie powtarzałam, ale to widać i dlatego kobiety się w niej tak zakochały. Uwielbiamy bajki dlatego, że pozwalają nam marzyć i wierzyć w coś, co nie do końca jest realne, ale daje nadzieję. I tutaj też tak w pewien sposób jest. W iluż bajkach do ślubu doszło szybciej niż po 3 miesiącach? ;)
      Erotyka jest DRUGIM PLANEM w stosunku do fabuły. Tłem na pewno nie, ale na pierwszym planie też bym jej nie postawiła, bo nie ona gra tutaj najważniejszą rolę. Pokazuje rozwój zaufania, emocji i psychiki bohaterów.
      Tak samo Grey nie zmienił się o 180 stopni. Napisałam, że zachodzą zmiany, ale nie aż tak wielkie, jak chyba to zrozumiałaś :) Zresztą wierz mi, że są sytuacje, w których można zmienić całe swoje postrzeganie świata o milion stopni. Przeszłam przez cztery takie sytuacje w życiu i każda z nich mnie zmieniła. Nikt nigdy nie połączyłby dziewczynki sprzed 10 lat z dzisiejszą wersją mnie :)
      I tak, można było lepiej to zrobić :) Jednak i to wykonanie jest jak dla mnie świetne i sprawiło, że sięgnęłam po więcej literatury erotycznej :)
      Pozdrawiam Cię gorąco i jeszcze raz dziękuję za tak wyczerpujący komentarz :)

      Usuń
    4. Tak mnie zachęciłaś, że wypowiem się drugi raz. :D
      Według mnie zabranianie dziewczynie mieć własnego zdania, ba, nawet zakaz wychodzenia samej z domu, bycie do przesady zaborczym (czyli brak zaufania), to brak szacunku. Owszem, zgadzam się, że Grey nie był taki zły, ale żadna kobieta, która choć trochę ma świadomość własnej godności, nie chciałaby spędzić z nim życia. Ja tam nie lubię, jeśli mnie biją, albo się na mnie drą, albo grożą, że mnie zbiją, bo zrobiłam coś nie tak. :3
      No cóż, bajka bajką, ale ta książka miała opisywać realną historię. Ślub po trzech miesiącach znajomości nie jest realny. Kiedy chcę oglądać bajkę, włączam Disneya. ;)
      Jak już mówiłam, dla mnie erotyka jest tutaj pierwszym planem. Drugim są relacje Chrisian-Ana. Nawet taka sytuacja: Ana została porwana. Po trzech stronach została uratowana przez Greya. Albo, kiedy Christian zaginął, odnalazł się za pół rozdziału. Ale za to opisy seksu są na całe strony.
      Ale wiesz, 10 lat, a 4 miesiące... Nie jestem psychologiem, ale nawet ja wiem, że taka wielka zmiana w tak krótkim czasie jest niemożliwa. Przecież Grey był taki przez 27 lat. Owszem, nie zmienił się o 180 stopni. Ale już po kilku dniach znajomości można zauważyć jego zmianę - np. uprawiane "waniliowego" seksu, chociaż wcześniej nigdy tego nie robił. On miał tak zrypaną psychikę - kolokwialnie mówiąc - że ta jego zmiana powinna trwać o wiele dłużej.
      Ja także czasami sięgam po ten typ literatury, więc mam jako takie pojęcie, kiedy książka jest "smaczna" i "dobrze zrobiona". Bo powieść erotyczna to wbrew pozorom nie tylko seks, a to właśnie było tym głównym punktem w trylogii pani James.
      Także pozdrawiam. :)

      Usuń
    5. Nie dostrzegłam w książce specjalnego zabraniania Anie czegokolwiek. Było tylko ponaglanie, by jadła i uważała na swoje bezpieczeństwo. Bycie przesadnie zaborczym też nie równa się dla mnie z brakiem zaufania. Zaborczość nie jest synonimem zazdrości. Nie było też tam jako takiego bicia, tylko tzw. "spanking". Nie wiem również, jak może być to przyjemne, ale wiele osób praktykujących BDSM uznaje to za jedną z lepszych rozkoszy ;) Więcej nie powiem, tylko tyle, co słyszałam od znajomych siedzących w temacie.
      Wierz mi, że ślub po 3 miesiącach znajomości jest realny :) Mam znajomego, który się oświadczył po ok. 2 miesiącach i niedługo później byłam w Urzędzie Stanu Cywilnego na jego ślubie. Małżeństwo trzyma się od kilku lat i ma się bardzo dobrze :) Dlatego uważam to za jak najbardziej możliwe. Nie zdarza się to często, więc trudno w to uwierzyć i większość takich przypadków to niewypały, ale są i dobre związki :)
      Co do tych porwań i zaginięć - to nie jest thriller ani kryminał, by te wątki miały przejmować całą powieść lub większość rozdziałów. To jest erotyk. Ale nie tylko. Chodzi mi o to, by dostrzec te inne wątki, a nie od razu wmawiać, że to kryminał, thriller, powieść przygodowa etc., skoro to jest erotyk, ale z przewagą love story nad seksem.
      Widzisz, również sięgam po ten typ literatury, przeczytałam już wiele książek z tego gatunku i jak tak wychwalaną erotykę Anne Rice uważam za niesamowicie wulgarną, tak Grey jest bardzo delikatny.
      Również Cię pozdrawiam i dziękuję za kolejny wyczerpujący komentarz! :)

      Usuń
  5. Jakoś nie potrafię sięgnąć po tę serię. Wydaje mi się po prostu niesmaczna i zbyt wulgarna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jest ani wulgarna, ani niesmaczna. Nie trzeba po prostu przepadać za erotyką :) To z pewnością nie jest pornografia.

      Usuń
  6. Czytałam tom pierwszy i byłam zniesmaczona. Uważam, że książka opiera się jedynie na seksie, nie ma fabuły. Do tego dochodzą bohaterowie, którzy kompletnie do mnie nie trafili, a tym bardziej Ana, która jest typową łajzą.
    Myślę, że nie sięgnę po kontynuację.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ana jako łajza? Dlaczego?
      Cóż, jak dla mnie to nie tylko seks. W drugim tomie widać naprawdę dużo psychologii, szkoda, że nie sięgniesz po kontynuację.

      Usuń
  7. Wreszcie ktoś, kto nie wypowiada się o Greyu jak o najgorszym, co świat mógł zobaczyć. Mnie cała trylogia bardzo się podobała, mimo że jest słaba literacko, to odmieniła moje życie i teraz każdorazowe obejrzenie zwiastuna filmu, czy chociażby posłuchanie piosenki wprowadza mnie w nastrój "umrę jeśli zaraz nie dostanę filmu!". Uwielbiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, mam to samo ze zwiastunami! :) Kupiłaś już bilety na seans? Sprzedają w Multikinie, Cinema City i Heliosie :)

      Usuń
  8. Seria z pewnością nie dla mnie, z tego co słyszałam jest niesmaczna. Erotyki mnie nie interesują, ale cieszę się, że nie żałujesz poświęcenia czasu na tę książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Co prawda piszesz, że w drugiej części jest mniej scen łóżkowych, ale ja dalej nie jestem przekonana.

    OdpowiedzUsuń
  10. Wreszcie jakaś normalna recenzja a nie wieszanie psów na książce, która przecież jest czaso-umilaczem a nie kandydatką do Nike ;) masz rację, erotyki nie są dla każdego, jeśli ktoś nie lubi scen seksu to po co sięga po pozycję z założenia nimi przesyconą? ;) W tym gatunku (jak w każdym innym) trafiają się pozycje niezapomniane oraz gnioty nad gniotami. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że nie wiesza się psów na tej książce dlatego, że jest erotykiem. Takich powieści jest przecież mnóstwo. Tyle osób jej nie lubi, bo jest strasznie, strasznie słaba, tragiczna wręcz, a zdobyła wielką popularność (nie wiedzieć czemu). Do książek o tej tematyce nic nie mam, czasami po nie sięgam. Jedne lepsze, drugie gorsze, ale ta to totalna porażka.
      Pozdrawiam. :)

      Usuń
  11. Nie jestem wielką fanką trylogii, ale muszę przyznać, że z każdym następnym tomem było tylko lepiej. Irytowało mnie powtarzanie w kółko tych samych fraz. Zaintrygowała mnie postać Christiana, autorka świetnie go wykreowała :)

    OdpowiedzUsuń
  12. jestem ogromną fanką tej nieprzyzwoitej książki :) polecam odważnym

    OdpowiedzUsuń
  13. Fakt, że seia nie jest wybitna, no ale to erotyk, ma umilić czas, zapewnić rozrywkę. Moim zdaniem idealnie spełnia swoje zadanie. Pamiętam, że pierwsze dwa tomy pochłonęłam w dwa świąteczne dni. Na trzeci tom poluję, bo ciekawi mnie co będzie dalej ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. muszę się skusić na tą serię
    zapraszam do mnie
    www.zakladkaa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  15. Przeczytałam dwie części, do trzeciej nie mogłam się zmusić;) polubiłam i te książki i tych bohaterów, ale jednak to nie do końca jest mój typ literatury :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy zostawiony komentarz - uwielbiam je czytać i przez to pomału Was poznawać.