niedziela, 8 lipca 2018

Opowiem Wam dziś co nieco o "Córkach Wawelu"

Od czasu do czasu zdarza mi się sięgnąć po książki z nieco innych gatunkach niż na co dzień. Do takowych należą powieści historyczne i fascynujące "Córki Wawelu".

Tytuł: Córki Wawelu. Opowieść o jagiellońskich królewnach
Autor: Anna Brzezińska
Wydawnictwo: Literackie
Data wydania: wrzesień 2017
Liczba stron: 840
Ocena: 9/10

„Córki Wawelu” to powieść historyczna z czasów panowania ostatnich Jagiellonów, opowiadająca o kobietach, które żyły w tamtych czasach i to począwszy od samej królowej i jej córek, po damy dworu i arystokratki, do służących, a nawet świadczących swoje usługi na rogatkach Krakowa ladacznic. Książka jest bardzo obszerna, gdyż ponad ośmiuset stronicowa, ale naprawdę warto poświecić jej czas, żeby moc przekonać się, że życie w tamtych czasach wcale nie było takie proste, jak by się to mogło wydawać. I to niezależnie od pochodzenia.

Parę miesięcy temu czytałam dość obszerny wywiad z autorką, w którym przyznała, że początek „Córek Wawelu”, opowiadający o młodej dziewczynie chłopskiego pochodzenia o imieniu Regina, został przez nią wymyślony, ale już losy jej rzekomej córki Dosi są jak najbardziej prawdziwe. Opowieść zaczyna się od momentu, kiedy to młodziutka i niedoświadczona Regina pewnego dnia zawitała do Krakowa w poszukiwaniu pracy, a wkrótce potem została brutalnie i wielokrotnie zgwałcona przez ogólnie szanowanego słodownika, u którego znalazła zatrudnienie i kąt do spania. W wyniku owych gwałtów dziewięć miesięcy potem Regina urodziła ułomną córeczkę, której miejscowe prostytutki, przygarniając bezdomną i zrozpaczoną dziewczynę, nadają imię Dosia.

W tym samym czasie na Wawelu przychodzi na świat królewna Katarzyna – córeczka królowej Bony i Zygmunta Starego. Los lubi płatać figle i parę lat później krzyżuje drogi obu dziewczynek, gdy karlica Dosia zostaje służącą i powiernicą królewskiej córki – Katarzyny. I tak oto biedna, żyjąca dotąd w strasznych warunkach ułomna dziewczynka zyskuje drugie, znacznie lepsze życie, dzięki czemu nigdy więcej nie zazna głodu, zimna i poniewierki. Dosia staje się narratorką powieści i tym sposobem mamy możliwość zobaczyć Wawel i jego mieszkańców jej oczami.

Książka jest porządnie wydana, ma ciekawą, pasującą do tamtej epoki okładkę, a jedyne, do czego tak naprawdę mogę się przyczepić, to objętość, gdyż tak opasłego tomiska raczej nie da się wrzucić do torebki, by poczytać ją w autobusie, jadąc do szkoły lub pracy.

„Córki Wawelu” to naprawdę ciekawa lektura, idealna na leniwe wieczory, a lekkie pióro Anny Brzezińskiej sprawia, że czyta się ją w miarę płynnie i szybko. Oczywiście zdarzają się nieco przydługie opisy, ale to właśnie dzięki nim możemy podejrzeć, jak w owych czasach wyglądały królewskie uczy, dworskie intrygi i spiski. A pamiętajmy, że karlica Dosia istniała naprawdę i że rzeczywiście przechadzała się wawelskimi korytarzami, będąc świadkiem tamtych wydarzeń.

Znajdziecie w niej istną skarbnicę ciekawostek z tamtego okresu - niektóre z nich Was rozbawią, inne z pewnością przerażą, ale na pewno nie będziecie się przy nich nudzić. Szczególnie poleciłabym ją tym, którzy pasjonują się historią, jak i paniom lubiącym czasem wzdychać, mówiąc: „ach, wtedy to się dopiero żyło…” . Oj, chyba nie byłybyście uszczęśliwione, gdybyście jakimś cudem znalazły się w ówczesnym Krakowie i na własnej skórze mogły się przekonać, jak niełatwe życie miały wówczas kobiety traktowane przez otoczenie przedmiotowo. Nie były to też dobre czasy dla ludzi upośledzonych fizycznie czy psychicznie. Takich się eliminowało, albo, jak w przypadku karłów, sprzedawało możnym jako dziwadła, które miały ich potem cieszyć i zabawiać. Taki karzeł stawał się ich własnością i mogli z nim zrobić, co tylko chcieli, nawet zabić lub do woli dręczyć czy upokarzać.

Krótko podsumowując, "Córki Wawelu" Anny Brzezińskiej to niezwykle wartościowa książka, która z pewnością okaże się lekturą idealną dla wszystkich tych, którzy podobnie jak ja są spragnieni ciekawostek dotyczących życia na dworach królewskich lub też generalnie lubią "wściubić nosa" w dawne sprawy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Na blogu korzystam z zewnętrznego systemu komentarzy Disqus. Więcej na ten temat znajdziesz w Polityce Prywatności Bloga.